mak_sol napisał:

> 1. czy sąsiad może zagrodzić część drogi publicznej
> uniemożliwiając tym samym (bądź poważnie utrudniając) dojazd do
> swoich posesji innym mieszkańcom?

Droga, której odcinek leży na terenie prywatnym, nie staje się drogą publiczną
na tym odcinku tylko dlatego, że przed i za tym odcinkiem taką jest. Sąsiad zaś
ma prawo ogrodzić nieruchomość, której jest właścicielem.

> 2. co może zrobić mieszkaniec, który chcąc dojechać do swojej
> posesji natknie się na przeszkodę bądź na wspomnianego sąsiada,
> który ją instaluje? -czy może ją zniszczyć lub w inny sposób
> uniemożliwić jej postawienie?

Moim zdaniem nie może zrobić nic z powyższych. Zniszczenie ogrodzenia będzie
zniszczeniem cudzej własności. Można się starać w sądzie o ustanowienie drogi
koniecznej za wynagrodzeniem dla właściciela działki. Ewentualnie naciskać na
odpowiednie władze, żeby zakończyły negocjacje z właścicielem spornego odcinka.
Ewentualnie żeby rozpoczęły budowę ulicy, bo zdaje się, że wtedy można
wywłaszczyć właściciela. Jakiś czas temu zmieniły się przepisy w tej sprawie,
ale szczegółów nie znam. :-))

· 

Grochu, chyba ciebie ktoś wywłaszczył, ale z rozumu. Prywatna
własność to świętość i jeśli nie regulują tego odrębne przepisy
np. dotyczące zabytków lub jednolitej zabudowy w centrum miasta
to właściciel może tam postawić co mu się podoba. Każdy
właściciel może też ogrodzić swoją działkę i znając polskie
realia nawet powinien to zrobić. W tym przypadku szkoda tylko
lokatorów tego bloku, ale tak ich załatwiła ich własna
spółdzielnia i pretensje powinni mieć do niej.

No cóż! A ja mam inne smutne wrażenia po wczorajszym spotkaniu. Otóż, wśród
nas, przyszłych mieszkańców, niestety, jest cała olbrzymia grupa nie mających
zielonego pojęcia o przepisach prawa budowlanego, prawa o wspólnotach
mieszkańców. Pomysły na to co można zrobić z basenem zależą tylko od nas. To
wspólnota ma prawo do podejmowania decyzji. (i to co najważniejsze większąścią
głosów) I jeśli ta większość "zagłosuje na Leppera", to tak będzie wyglądała
nasza demokracja basenowa. Jest wśród nas mnóstwo pieniaczy, bez znajomości
realiów i prawa, i to może być nasza największa porażka. Nie JWC, nie
administracja, tylko my sami, właściciele mieszkań.
Niech każdy sam uzgadnia swoje zobowiązania z JWC. KAżdy ma inną umowę. Jedni
mają 31.12.2003 inni 31.01.2004, a jeszcze inni 30.06.2004 termin zakończenia
budowy. Jedni mają umowy w euro, inni w dolarach a jeszcze inni w złotówkach.
Niech każdy negocjuje swoje bonusy indywidualnie.
Mnie natomiast martwi mnie sprawa ogrodzenia posesji. Wczoraj dowiedzieliśmy
się że takowego nie będzie. Miasto zabroniło grodzenia działki. To dziwne
zważywszy na ogrodzenie osiedla obok. Mimo wszystko moim zdaniem warto
powalczyć, może już jako wspólnota. Przy ni ogrodzonym bloku natychmiast
pojawią się napisy na ścianach, pobrudzona podmurówka i bezpieczeństwo aut
pozostawionych przed blokiem, no i kwestia dzieci i placu zabaw... Warto
inwestować w takie rzeczy.
Pozdrawiam współmieszkańców i doradzam troszkę zimnej krwi w ocenach np. Pani
Prezes. Nie zawsze ładna blondynka jest głupia i ...
Michał

Millenium Bis i inne sprawy
Rozmawiałem dzisiaj z działem inwestycji i niestety, ale sp-nia rozpocznie
budowę Millenium Bis. Podobno wszystko ma być ogrodzone, a wiazd na plac budowy
będzie z innej strony działki; windy w bud. 1 planowane są za około miesiąc.
Oddanie osiedla ma nastąpić do końca roku (tylko którego :)? ). Sp-nia nie
przewiduje nic dla dzieci oprócz mini placów zabaw na dziedzińcach bloków.
Piaskownic ma nie być ze względu na przepisy związane z wymianą piasku itp.,
ale (jak to pani stwiedziła) może się jakoś dogadamy. Spóldzielnia wpuściła na
teren osiedla TP S.A.

· 

Informacje o TPSA są z naszego forum :
Gośc Daro napisał
Rozmawiałem dzisiaj z działem inwestycji i niestety, ale sp-nia rozpocznie
budowę Millenium Bis. Podobno wszystko ma być ogrodzone, a wiazd na plac budowy
będzie z innej strony działki; windy w bud. 1 planowane są za około miesiąc.
Oddanie osiedla ma nastąpić do końca roku (tylko którego :)? ). Sp-nia nie
przewiduje nic dla dzieci oprócz mini placów zabaw na dziedzińcach bloków.
Piaskownic ma nie być ze względu na przepisy związane z wymianą piasku itp.,
ale (jak to pani stwiedziła) może się jakoś dogadamy. Spóldzielnia wpuściła na
teren osiedla TP S.A.<

Od 10 lutego dostępne w Siedzibie Firmy będzie oficjalne stanowisko Fundacji
dot. funkcjonowania schroniska Pod Psim Azylem i porozumienie z MT.
Znam już treść tego dokumentu i zdradzę, że pomoc udzielona przez Mostostal
Technika sp.zo.o będzie dwutorowa.
1.Pomożemy w znalezieniu nowej lokalizacji azylu i pomożemy znaleźć na ten cel
środki.
2.Do czasu przeniesienia azylu teren obecnego schroniska zostanie ( jeśli to
tylko możliwe) poszeżony o pas działki wzdłuz Kosodrzewiny a istniejące wybiegi
otwarte zostaną przeniesione do zamkniętej hali lub wiaty, wykonane zostanie
też dzwiękochłonne ogrodzenie.
Polecam zamiast ustaw o zaleceniach lekarzy weterynarii i innych dokumentach
dotyczących funkcjonowania schronisk zapoznać się z dokumentem art 24 ust.2
Ustawy o działalności pożytku publicznego i wolontariacie-na tej podstawie
zostanie nabyta nowa działka.
Ps.:Wszystkie schroniska w Warszawie działają nie prawidłowo, sa przeludnione,
nie spełniają norm sanepidu,weterynaryjnych,przepisów budowlanych...Ale po co
drodzi forumowicze tak to drążyć?
Nie chcemy tego schroniska zamykać.CHCEMY POMÓC STWORZYĆ JAK NAJLEPSZE WARUNKI
ZWIERZĘTOM I LUDZIOM mieszkającym w przyszłości na Poezji.

pozdraiwam A.S

Gosc Developer dnia 31.01 napisal:

Od 10 lutego dostępne w Siedzibie Firmy będzie oficjalne stanowisko Fundacji
dot. funkcjonowania schroniska Pod Psim Azylem i porozumienie z MT.
Znam już treść tego dokumentu i zdradzę, że pomoc udzielona przez Mostostal
Technika sp.zo.o będzie dwutorowa.
1.Pomożemy w znalezieniu nowej lokalizacji azylu i pomożemy znaleźć na ten cel
środki.
2.Do czasu przeniesienia azylu teren obecnego schroniska zostanie ( jeśli to
tylko możliwe) poszeżony o pas działki wzdłuz Kosodrzewiny a istniejące wybiegi
otwarte zostaną przeniesione do zamkniętej hali lub wiaty, wykonane zostanie
też dzwiękochłonne ogrodzenie.
Polecam zamiast ustaw o zaleceniach lekarzy weterynarii i innych dokumentach
dotyczących funkcjonowania schronisk zapoznać się z dokumentem art 24 ust.2
Ustawy o działalności pożytku publicznego i wolontariacie-na tej podstawie
zostanie nabyta nowa działka.
Ps.:Wszystkie schroniska w Warszawie działają nie prawidłowo, sa przeludnione,
nie spełniają norm sanepidu,weterynaryjnych,przepisów budowlanych...Ale po co
drodzi forumowicze tak to drążyć?
Nie chcemy tego schroniska zamykać.CHCEMY POMÓC STWORZYĆ JAK NAJLEPSZE WARUNKI
ZWIERZĘTOM I LUDZIOM mieszkającym w przyszłości na Poezji.

Czyli dzwiekoszczelne ogrodzenie mamy zapewnione :)

Jak wspomniałem nie chcę robić nikomu pod górkę, ani nie mam nic do czynienia z
ofrodnikami, ani z psami tym bardziej. Niepokoi mnie tylko fakt, że wg projektu
wodociąg biegnie wzdłuż granicy działki (co z ogrodzeniem??) i przecina działkę
na pół, niczym oś. Przez telefon gmina nie chce nawet słyszeć o bezpłatnym
przyłaczeniu, nie mówiąc o jakiejś rekompensacie... jakie argumenty mogę
zastosować? jak to jest z tymi odległościami mediów, ogrodzeniami? Może wiesz,
gdzie znajdę przepisy na ten temat? Bardzo dziękuję za pomoc....

piggy1:
> Jakim cudem mieszkańcy moga sie domagac od wlasciciela prywatnego (bo
> wykupionego przez niego mieszkania), aby ich wpuszczal do siebie, kiedy maja
> ochote i umozliwial im przejscie na strych?

Nie wiem, do czego nawiązujesz, ale prawo zna przypadki, kiedy właściciel MUSI
zgodzić się na przepuszczanie innych przez swoją własność. Na przykład jeśli w
wyniku zmian własności gruntów rolnik zostanie odcięty od kawałka swojego pola,
to sąd zarządzi wytyczenie ,,drogi koniecznej'' przez grunty sąsiadów, żeby mu
ten dostęp umożliwić. Albo na przykład jeśli zakupisz działkę przytykającą do
jeziora, to nie wolno Ci jej tak ogrodzić, żeby ludzie nie mogli przejść ścieżką
nad jeziorem. Ten przepis jest powszechnie łamany, ale jest.

Nie mam pojęcia, czy dostępem do strychu rządzą podobne zasady. A czy przed
wykupieniem mieszkania sasiedzi przechodzili przez nie? Czy może dopiero po
wykupieniu zostało ono tak przebudowane, że zagarnęło wejście na wspólny strych?
W takiej sytuacji sąsiadom należy się jakaś rekompensata, nie?

> pranie suszymy w mieszkaniach. Czy lokatorzy tego domu nie moga postepowac tak
> samo?????

Czy mogą, to zależy od ilości mieszkańców (w tym dzieci pieluszkowych) na każdy
centymetr kwadratowy ich powierzchni mieszkalnej.

- Stefan

a cały watek zaczął się tak niewinnie - ktoś cos zaobserwował, ktoś
coś powiedział pod sklepem i poszło....mała poltka urosła do rangi
MEGA
żadnego poszerzenia w najbliższej przyszłości (czytaj najbliższe
kilka lat) nie będzie, a fakt, że nowe ogrodzenia powstają kilka
metrów dalej niż stare i że powstałe ten sposób działki (pomiędzu
nowym ogrodzeniem a obecną drogą) przechodzą na własnośc gminy to
efekt działani ustawy
tylko tyle i aż tyle
a tłumacząc z polskiego na nasze - jeśli ktoś dzieli teren to wg
obecnych przepisów MUSI zostawić pas ziemi z przeznaczeniem na
EWENTUALNE, PLANOWANE drogi i tak wlasnie jest z posesja przy
kasztanach (i wzduz calej Wilanowskiej)

myszka777 napisała:

> a cały watek zaczął się tak niewinnie - ktoś cos zaobserwował,
ktoś
> coś powiedział pod sklepem i poszło....mała poltka urosła do rangi
> MEGA
> żadnego poszerzenia w najbliższej przyszłości (czytaj najbliższe
> kilka lat) nie będzie, a fakt, że nowe ogrodzenia powstają kilka
> metrów dalej niż stare i że powstałe ten sposób działki (pomiędzu
> nowym ogrodzeniem a obecną drogą) przechodzą na własnośc gminy to
> efekt działani ustawy
> tylko tyle i aż tyle
> a tłumacząc z polskiego na nasze - jeśli ktoś dzieli teren to wg
> obecnych przepisów MUSI zostawić pas ziemi z przeznaczeniem na
> EWENTUALNE, PLANOWANE drogi i tak wlasnie jest z posesja przy
> kasztanach (i wzduz calej Wilanowskiej)

no nie.... trochę kulą w płot,
jeszcze raz powtarzam, że na moim osiedlu byli osobiście
przedstawiciele gminy i odwiedzali każdy segment aby poinformować co
następuje:

- zabierają częśc osiedla Saturna
- będziemy musieli na nasz koszt zrobić przebudowę osiedla (skrzynka
trasformatora, parking, brama)
- w tym miejscu będzie (sic) ścieżka rowera
- mają zamiar ruszyć w maju
- chyba że będziemy się z gminą sądzić w Administracyjnym Sądzie

Aby temu zaradzić, należy:

1. Egzekwować istniejące przepisy porządkowe, które m.in. w miastach zakazują
puszczania dużych psów wolno i bez kagańca. Konia z rzędem (psa z rzędem?)
temu, kto w annałach rozmaitych straży miejskich znajdzie chociaż jeden za to
mandat, a jak wygląda rzeczywistość widać przecież w każdym parku, czy na
ulicy. Nie do przyjęcia jest argument, że "zwierzak musi się wybiegać" - jeżeli
istotnie musi, to się go bierze za miasto, żeby sobie zwierzak pobiegał po
ogrodzonej działce, a jeżeli nie ma się takiech możliwości to się nie nabywa
zwierzaka.
2. Egzekwować istniejące przepisy kodeksu karnego, choćby o znęcaniu się nad
zwierzętami. Jeżeli np. policjant na wsi widzi, że pies nie dostaje nic do
żarcia tylko jest wypuszczany na pole przez gospodarza, żeby sam się wyżywił,
to są wszelkie podstawy żeby właścicielowi takiego psa odebrać. To samo np. ze
złym zabezpieczeniem agresywnych psów (dziurawe płty itd.) - również na to są
odpowiednie paragrafy.
3. Stworzyć kilka nowych przepisów. Przed wojną istniała instytucja łapaczy
bezpańskich psów, zaś po wsiach policjanci (i np. leśniczy) mieli prawo
strzelać do psów bezpańskich. Ja wiem, że obrońcom zwierząt serce tu się kraje,
ale mając do wyboru dobro bezpańskiego psa i dobro zagrożonych przezeń ludzi i
dzikich zwierząt trzeba chyba jednak wybrać to drugie.

Przepisy klarownie określają ta sprawę. Bez żadnej zgody ze strony sąsiada
możesz postawić mur lity do 1,8 metra wysokości, powyżej musisz mieć zgodę
sąsiada, Oczywiste, że dotyczy to także innych rozwiązań ogrodzeń w tym także
żywopłotów. Na terenach działek pracowniczych lub terenów zabudowy
jednorodzinnej warunki określa właściciel terenu.
Jurek

Nieznajomość prawa szkodzi. Ta zasada dotyczy wszystkich. A swoją drogą nienajlepiej to świadczy o Twojej Redstoc`u kulturze prawnej, skoro nie miałeś pojęcia, że aby wyciąć drzewo potrzebne jest zezwolenie właściwego organu. Informuję Cię w związku z tym, że musisz mieć także szerg innych zezwoleń administracyjnych m.in. na budowę. Musisz zgłosić do urzędu chęć ogrodzenia działki. I jeszcze wiele, wiele innych zezwoleń, ktorych brak naraża Cię na karę. Jeżeli interesuję Cię podstawa prawna naliczeń to zapewniam Cię, że na decyzjach nakładających kary za wycinkę są powoływane stosowne przepisy prawne. Nie wydaje mi się, aby to forum było odpowiednim miejscem, aby powielać rzeczone przepisy. Proponuje sięgnąć do przepisów. Pzdr.

Gość portalu: jasne napisał(a):

> przepisy na dzialka nie zezwalaja na polaczenie domkow na sasiadujacych
> dzialkach. Odleglosc domkow od ogrodzenie min. metr, wiec jak wiadomo znowu
> jest walek. pozdrawiam

* nie walek tylko lacznik jest...tak stwierdzila prokuratura:)

Pozdrowienia dla wrednych!!! sąsiadów.
Bardzo przypominaja mi mojego sąsiada na działce, któremu
przeszkadzają piękne cyprysiki, które wsadziłam o 10 cm za
blisko według przepisów.
Uwielbiam takich sąsiadów.
Niestety, karalne jest zamontowanie ogrodzenia pod napięciem.

Miejsca gromadzenia odpadów stałych nagminnie budowane są w granicy działki (
najczęściej będącej linią ogrodzenia)od strony ulic, niekoniecznie będących
drogami publicznymi. Uważam to za zgodne ze zdrowym rozsądkiem i mogę znależć
wiele innych argumentów przemawiających za takim rozwiązaniem.
Jednak czy praktyczne stosowanie przepisów, na zasadzie "nie szkodzić, jeżeli
można uzgodnić z sąsiadem", może być lepsze od rygorystycznego ich
przestrzegania?

W jaki sposób podzielić koszty za ochronę????
Witam,
Na terenie jednego osiedla (ogrodzonego z jednym wjazdem) znajdują się trzy
wspólnoty mieszkaniowe. Osiedle jest chronione a koszty z tym związane są
dzielone pomiędzy wspólnoty. Czy istnieją przepisy prawne które regulują
kwestię klucza podziału takich kosztów? Jeżeli nie, to jaki klucz przyjąć,
jaki będzie najbardziej uczciwy?
Mogą być cztery:
- po 1/3
- na mieszkanie
- wg powierzchni działki (ilość mieszkań jest podobna a powierzchni
bardzo odbiegają od siebie),
- wg powierzchni użytkowej mieszkań i pomieszczeń przynależnych.

rudaaga napisała:

> Kupiłam od developera domek w zabudowie szeregowej na ogrodzonym osiedlu,
> oprócz mojego domku jest tam jeszcze 5 takich samych jak mój. Każdy domek
> znajduje się na innej działce - każda ma swoją ksiegę wieczystą.Częścią
> wspólną w tej sytulacji jest ogrodzenie i wewnętrzna droga, stanowi to 1/6
> udziałów każdego domku. Jak w takim przypadku wygląda problem zarządzania
> tymi nieruchomościami? Czy powstaje wspólnota?? Jeśli nie, to co??

Witam !

Jeżeli każdy domek stoi na odrębnej działce, to nie ma części wspólnej.
Prawdopodobnie droga i teren zielony stanowią odrębną działkę. Jak zarządzać
taką działką?
W oparciu o właściwe przepisy Kodeksu cywilnego i Kodeksu postępowania
cywilnego. Ewidencje zaliczek na pokrycie kosztów mozna prowadzic w zeszycie.
Pieniadze na opłaty mozna zbierac do czapki i trzymać je w odpowiednim miejscu
w domku. Mozna załozyc rachunek bankowy i trzymac je w banku. A to juz
kosztuje. Proponuję w uchwale współwłaścicili przyjąć nazwę identyfikacyjną, np.
"Współwłaściciele nieruchomości lisia droga" i adres do korespondencji. Należy
podjąć uchwałę o zawarciu właściwych umów o dostawę energii elektrycznej
potrzebnej do oświetlenia drogi dojazdowej, dostawy wody i odprowadzania
ścieków, jeżeli pod drogą zanjduje się instalacja wewnętrzna.

Pzdr

Mrozik

niestety,ale chyba najlepiej zarejestrować to kamerą,bo inaczej inspektor TOZ
nawet jak już przyjdzie(o ile uwierzy 1 osobie,i nie uzna że to powinno się
zgłosić np.do związku kynologicznego)to jak wiem,może nie stwierdzić akurat tego
znęcania się=bicia psów i na tym sprawa się zakończy(potem musiałoby zgłaszać
złe traktowanie zwierząt więcej osób,aby znów przyjechał-musieliby być liczni
świadkowie)-na razie w Polsce jest tak mało uprawnionych inspektorów TOZ,że
trudno ich złapać a jeszcze trudniej żeby wyjeżdżali do potencjalnie mało
ważnych spraw(bo z tego co wiem to nawet nie każde schronisko=miasto ma u siebie
inspektora,a tylko inspektor ma uprawnienia do sprawdzania i reagowania na
zgłoszenia,no i przedstawiciele gminy wg ustawy czyli straż miejska-ale to
bardziej do bezdomnych zwierząt albo przy ostrych sprawach typu pogryzienie
człowieka przez psa i nakłonienie uchylającego się właściciela do zaprowadzenia
psa na obserwację,straż mogłaby interweniować jeśli ktoś zgłosiłby hałas albo
inne uciążliwości czy niezgodnosć z przepisami odnośnie trzymania dużej liczby
zwierząt na działce,źle ogrodzonej,co możebyć niebezpieczne itp.)

> W umowie najmu strony określają powierzchnie strychu, piwnic
> it.podobnych powierzchni przynalezne do danego lokalu. Nie jest to
> powierzchnia wspolna, tak jak klatka schodowa.

I tu stajemy przed komunistycznym przydziałem, który najczęściej nie precyzował
nic więcej poza przydziałem na mieszkanie. Przydział przekształcił się w umowę
najmu i najczęściej z tym szła "piwnica".

Jakieś przepisy określały że w budynku ma być pralnia, suszarnia.

> Najem domku jednorodzinnego - Pytanie: czy mam prawo wejsc na teren
> swojej ogrodzonej posesji wokol domku i osobiscie korzystac z
> ogrodu, sadu, ..., przebywac tam ? Uwazam, ze najmowi podlega tylko
> lokal mieszkalny, a dzialka wokol juz nie.

A co jest w umowie najmu?
A może to przydział?

nie chodzilo mi bynajmniej o krytyke krytyki, tylko o pewien liberalizm. w
centrum miast trzeba uzyskac zgode architekta miasta na wybudowanie byle
ogrodzenia - ok - zgadzam sie, jest to wizytowka miasta wlasnie (centrum) i
nalezy sie pewien lad architektoniczny. jesli zas chodzi o przedmiescia, gdzie
ludzie najczesciej sie buduja, to nalezy uszanowac moim zdaniem ich gust (jaki
by on nie byl), a nie wtracac sie do tego co ma stac na mojej dzialce (skoro
nie narusza to ogolnie przyjetych norm przyzwoitosci i dobrego smaku, jak
rowniez nie powoduje lamania prawa). wlasnie jestem na etapie budowy malego
domku (malego ale wlasnego :)), caaale 78m2, co zbyt duzym gabarytem nie jest i
stosuje sie do przepisow w 100% (odleglosc domu od dzialki sasiada, drogi
itd.), natomiast nie wyobrazam sobie, zeby urzad z gory narzucil mi projekt
domu ze wzgledu na jego dopasowanie do otoczenia (wokol sa wille z lat 70-tych).

co powinnam wiedziec zanim kupie dzialke i zaczne
budowe domu??nie znam przepisow budolanych ani nikogo kogo mogla bym sie
podpytac.slyszalam ze trzeba zachowac pewna odleglosc budunku od ogrodzenia?
pozatym nie rozumiem na czy polega roznica miedzy dzialka budowlana a
rekreacyjna.sa jakies ograniczenia?
bede bardzo dzikuje za wszelkq pomoc

Co to znaczy odpowiednia? Przepisy mowia, ze ma byc 1 miejsce/1 mieszkanie. Tyle
tylko, ze nie precyzuja, czy maja byc to miejsca platne czy nie. Mysle, ze razem
z parkingiem podziemny mamy 1/1. No, ale "bezplatnych" polowe z tego. I tyle.
Co do parkowania mieszkancow I etapu na dzialce II. Jezeli komus bedzie to
przeszkadzalo, mozemy ogrodzic 2 czesci parkingu - bedzie to zaiste swietne
rozwiazanie

Czy macie takich sąsiadów - to do dzieła
Jak U.M. sprawdzi, oraz jak to szybko zostanie sprawdzane i poczynione
kroki,czy posesja na ul.Legionowej ... ma z jakąś firmą podpisaną umowę na
odbiór odpadów komunalnych. Pojemnik ze śmieciami stoi, jak stał pełny od
kilku miesięcy.Lokatorzy podrzucają torby pełne butelek po wódce oraz inne
śmieci, przed działką położoną przy ul. Szarotki oraz prawdopodobnie za tą
ogrodzoną działką. Po dwóch tyg. akcji sprzątania przez U.M. znów jest tak jak
przedtem.

Szanowny Panie
Na podstawie posiadanych wykazów umów na odbieranie odpadów komunalnych
stwierdzono, że właściciel wskazanej nieruchomości nie posiada stosownej
umowy. W związku z tym właściwa osoba zostanie wezwana do Urzędu Miasta Marki
celem złożenia wyjaśnień. Osoba ta zostanie zobowiązana do niezwłocznego
zawarcia umowy. W przypadku uchylania się od tego obowiązku zostanie wydana
decyzja, zgodnie z przepisami ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w
gminach, w sprawie przejęcia przez gminę Marki usuwania odpadów komunalnych.
Decyzja określi wysokość opłat, termin ich uiszczania, sposób i termin
udostępniania urządzeń w celu ich opróżnienia .

Może i powinien. Ja bym tak zrobił. W przepisach nie ma czegoś takiego jak miedza! Granica działki jest wyznaczona przez linię prostą łączącą słupki graniczne. Za tą linią w ramach swojej działki może sobie budować ogrodzenie nawet 2 cm od tej linii bo to jego ziemia a to ty będziesz musiał tak prowadzić rolę żeby jego ogrodzenia nie uszkodzić bo będą kłopoty. Czy ty odstąpiłbyś komuś załóżmy z trzech stron działki po pół metra ziemi żeby mógł sobie tam zboże uprawiać???

Z tego co wyczytałam w necie to:
"Dopuszcza się spalanie zgromadzonych pozostałości roślinnych poza instalacjami
i urządzeniami, jeżeli na terenie gminy nie jest prowadzone selektywne zbieranie
lub odbieranie odpadów ulegających biodegradacji, a ich spalanie nie narusza
odrębnych przepisów (art. 13 pkt. 3 ustawy o odpadach po nowelizacji.)
Uważać trzeba na ostatnie zdanie "nie narusza innych przepisów".
W tym przypadku dochodzi właśnie do naruszenia m.in. prawa cywilnego.

Wszystko fajnie ... tylko że ja mam poczucie, że to walka z wiatrakami - tak
samo jak walka o likwidację chwastów na pobliskich działkach, walka o ogrodzenie
terenów budowy itp.

Czy kogoś oprócz mnie w ogóle interesują te problemy??? Ja już toczę jedną małą
wojenkę, która oparła się o Wydz. Ochr. Środ. w naszej gminie. Teraz nadchodzi
zima więc problem trochę przyschnie, ale wiosną znowu się pojawi. :(

Dzięki bardzo za odpowiedzi

Nam właśnie tak powiedzieli że gmina im zabrała ten kawałek działki co miał być
przeznaczony na miejsca parkingowe, pod drogę ale że to jeszcze nie jest na 100%
A co do parkowania kto pierwszy... to na osiedlu będzie to chyba nie możliwe bo
powiedzieli że ponumerują wszystkie miejsca i że już wszystkie są sprzedane,
więc nie będzie takich "wolnych" Na razie zostawili nas z informacją że będą
dla nas miejsca poza terenem osiedla, bo tak im nakazują przepisy budowlane, że
do każdego lokalu mają obowiązek zapewnić miejsce, ale co mi z tego miejsca poza
ogrodzonym, strzeżonym terenem.......... (

No to faktycznie BEZAPELACYJNIE wina tej pani, jak ona śmiała iść sobie akurat
tędy, gdzie ty postanowiłaś dać pobuszować pieskowi. Pies, niezależnie od tego
gdzie jest MUSI mieć zalożoną albo smycz ALBO kaganiec - takie są przepisy i NIE
MA ZNACZENIA gdzie ty z tym psem pójdziesz.

Chcesz mu porzucać piłeczkę - proszę bardzo, ale rób to na SWOJEJ OGRODZONEJ
działce a nie na publicznym terenie ..

Zgodnie z Rozporzadzeniem Ministra Gospodarki przestrzennej i budownictwa z dnia
14 grudnia 1994 r.Stan prawny na 30 czerwca br.
Dział II . Zabudowa i zagospodarowanie działki budowlanej.
Rozdział 9. Ogrodzenia.

Paragraf 41.
Ogrodzenie działki nie powinno przekraczać granicy działki oraz linii
rozgraniczającej ulicy lub placu bdź innej linii ustalonej w miejscowym planie
zagospodarowania przestrzennego.

Paragraf 42.
1.
Ogrodzenie powinno być azurowe co najmniej powyżej 0.6 m od poziomu terenu,
chyba że konieczność budowy ogrodzenia innego wynika z ustaleń miejscowego planu
zagospodarowania przestrzennego albo wymagań ochrony akustycznej lub warunków
użytkowania działki. Łączna powierzchnia prześwitów(otworów), umożliwiająca
naturalny przepływ powietrza, powinna wynosić co najmniej 25% powierzchni
ażurowej części ogrodzenia między słupami.

Paragraf 42.
2.
Przepis ust. 1 nie dotyczy ogrodzeń terenów obiektów zabytkowych, sportowych,
wojskowych, zakładów karnych, zakładów dla nieletnich oraz zakładów
przemysłowych i innych terenów o specjalnym przeznaczeniu.

Te 7 stówek to oczywiście z przyłaczami ( woda, kanalizacja, gaz, prąd, itd.) ,
projekt arch.-bud.( cz.rys. i opisowa, zgodnie z obow. przepisami ) + projekt
wykonawczy ( wszystkich elementów zagospodarowania działki: dojścia, dojazdy,
ogrodzenia, ewent.elem.małej arch., itd.) - czyli normalnie ( wszystko )?
Conajmniej w 4 egzemplarzach. Z nadzorem w trakcie budowy też ? I kosztorysem,
specyfikacjami ? VAT-em, podatkiem, składkami, kosztami, itd. też ?

Ciekawe ile czasu zamierza Pani na to poświęcić ? Jedną, dwie, trzy, ...
godziny ?

ulica prywatna - jakie przepisy ?
WITAM

NIE BARDZO WIEM JAK TO UGRYŚĆ PRZEPISY PRZEWERTOWAŁEM ALE NIC NIE ZNALAZŁEM
MIANOWICIE : OD DROGI GMINNEJ ODCHODZI PRYWATNA ULICA DOJAZDOWA DO DOMKÓW
JEDNORODZINNYCH JEST TO ULICA OKOŁO 6 METRÓW SZEROKA BEZ CHODNIKA JEST ONA
WŁASNOŚCIĄ LUDZI KTORZY PRZY NIEJ MAJĄ DOMY PONIEWAŻ NA KOŃCU TEJ ULICY JEST
DZIAŁKA ( OGRODZONA ) ULICA MA TYLKO JEDEN WJAZD I PRZY TEJ DZIAŁCE SIE KOŃCZY
PYTANIE MOJE JEST TAKIE JAKIE PRZEPISY OBOWIĄZUJĄ NA TEJ ULICY ? CZY PRAWO O
RUCHU DROGOWYM CZY KODEKS CYWILNY ?? CZY POLICJA MOŻE NA TEJ ULICY
KONTROLOWAĆ KIEROWCÓW ?? DZIEKI ZA POMOC POZDRAWIAM

nie mam wjazdu na działkę budowl.-czy Gmina powinn
Witam
Kupiłem działkę budowlaną, na którą nie ma wjazdu. Od drogi działkę dzieli
rów melioracyjny. Jestem na etapie załatwiania wszelkich pozwoleń na
wybudowanie wjazdu,projekty bud., projekt oznakowania drogi na czas zajęcia
pasa drogi itp.Wszyscy się dziwią że taka działka bez wjazdu została ujęta w
przestrzennym planie zagospodarowania przez Gmine.Wiem że kiedyś taki dojazd
był wytyczony z drugiej drogi,ale Gmina sprzedając sąsiednią działkę
sprzedała sąsiadowi również ten pas, który miał stanowić dojazd do mojej
działki. Sąsiad sie wybudował i ogrodził. Czy w tej sytuacji Gmina powinna
ponieść koszty związane z wybudowaniem wjazdu na moją działkę. Czy są jakieś
przepisy mówiące o tym,że Gmina ma obowiązek do działki budowlanej umożliwić
dojazd?
Może ktoś miał taki przypadek?

grodzenie dzialki z linią brzegową rzeki
Wiem, ze są przepisy, które zabraniają grodzenia dzialki w sposób, który
uniemożliwia innym dostep do linii brzegowej. Byłabym wdzięczna za wskazanie
źródła aby poznać dokładnie te przepisy. Czy można np. zagrodzić do samej
wody, ale umieścić w ogrodzeniu furtkę (oczywiście nie zamykaną na jakieś
zamki czy klucze) przez którą ew. zainteresowani mogliby przyjść łowić tam
ryby? Będę wdzięczna za pomoc. Pozdrawiam

....................................
I co na to NATO?
NATO na to nic

www.serwisbudowlany.com/pytania/sytuowanie.htm
Takie coś znalazłam.

Poza tym jeszcze jest tak: właściciel działki nie żyje.
Sprawa spadkowa toczy się w sądzie.
DOMNIEMANI spadkobiercy nie chcą wyrazić zgody.

Pytałam dzis dokładnie w gminie - mogą się jedynie opdwołać jeśli
zrobiłabym coś niezgodnie z przepisami tzn. ogrodzenie postawiłabym
na ich działce, nie powieszę tablicy budowlanej, rozpocznę prace
przed uprawomocnieniem decyzji.
Wydając decyzję gmina rozpatrywała nasz wniosek i powiedziała
że możemy tak usytuować dom!

nie chodzi o to, że się faceta czepiam, tylko pytam...bo jeśli sobie tak
wykombinował że jednym fundamentem opędzluje dwie działki to dla mnie jest
istotny każdy centymetr, bo ja za to płacę podatki a nie ten palant, który
sprzeda i ma w nosie...
odległość tego drugiego domu od ogrodzenia też jest ważna, bo facet notorycznie
łamie prawo, co już kiedyś sygnalizowałam że tnie las bez zezwolenia...w gminie
znają go doskonale, właśnie od strony łamania przepisów...i nie wiem co zrobię
jeśli sie okaże, że mu rzeczywiście brakuje tych 7 centymetrów....niech sie
gmina martwi...

Precz z komuną
W ogóle potrzeba nam więcej 'wolnej przestrzeni' do działania, jeśli tak to
można określić. I to niemal w każdej dziedzinie życia. Teoretycznie jesteśmy
państwem WONLNORYNKOWYM, w którym szanuje się WŁASNOŚĆ PRYWATNĄ. A praktycznie?
Korporacje, zrzeszenia, zezwolenia, ewidencje, wykazy, deklaracje etc. etc.
Gdyby restrykcyjnie stosować WSZYSTKIE przepisy jakie istnieją w naszym
porządku prawnym to okazałoby się, że żyjemy w jakiejś wielkiej komunie, w
której niemal wszystko poddane jest nadzorowi państwa. Nie mogę samodzielnie
ściąć drzewa na WŁASNEJ działce, nie mogę samodzielnie zdecydować czy to ma być
łąka czy las, nie mogę wybudować NA MOJEJ NIERUCHOMOŚCI budynku bliżej niż 4
m. od ogrodzenia, nie mogę zrobić sobie schodów o wysokości stopni 1 m. (ot
taki kaprys) bo ciule z wiejskiej zadecydowały, że może to być maksymalnie 19
cm. Wyjeżdżając na kilka dni do innego miasta powinienem się zamedować na pobyt
czasowy a później wymeldować. O wszelkiej maści wymogach związanych z
konkretnym rodzajem działalności gospodarczej, w tym nowych, unijnych
idiotyzmach typu HACCAP to już nawet nie wspominam. A przecież wszystko i tak
zależy od osób którym nadzorowanie tych norm powierzono (a może właśnie o to
chodziło). Dlatego też senator Stokłosa może rozrzucać mączkę kostną bez
zezwolenia i truć okoliczne wsie fetorem ze swoich zakładów, dlatego też
możliwe było wybudowanie w Krakowie hipermarketów z totalnym olaniem wszystkich
przepisów. Czy o to chodzi? Są zakazy - są pieniążki.

vikii dzięki,ale mam jeszcze jedno mnie zastanawia,czy moj sąsiad
nie powinien składać roszczeń wtedy gdy mu w działke wchodzono,a
nie dopiero po 30 latach.Toć ja mu niczego nie kradne kupiłam tak
jak było ogrodzone...czy może to moja głupota teraz sie mści bo
czegoś niedopatrzyłam.Są na to jakieś przepisy prawne.

Nie obwinialabym tak wspolnot, ze starej plyty, ze stawiaja ploty.
Moim zdaniem wine ponosi miasto, ktore godzi sie na to by jedna
wspolnota mogla ogrodzic pol osiedla.
Jesli powstaje wspolnota to dzialka do niej należaca powinna byc tak
okreslona by wspolnota stawiajac plot nie odciela głownych ciągów
komunikacyjnych. W Polsce przecież mamy przepis o slużebności terenu.
A tak jesli przy ustalaniu wielkosci dzialki nie ma wpisu o
sslużebności to wspolnota zgodnie z przepisami ma prawo ogrodzic
swoja dzialke i tu odwolywanie sie do wspolczucia nie bardzo ma sers.
Czy mieszkancy 'lepszej cześci' osiedla zgodziliby sie udostepnic
przejscie przez swoja dzialke innym mieszkancom osiedla zeby mieli
latwiej?

stosowne przepisy dokladnie mowią kto i gdzie powinien odsnieżać
chodnik i zgodnie z ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w
gminach
- uprzątnięcie błota, śniegu, lodu i innych zanieczyszczeń z
chodników położonych wzdłuż nieruchomości, przy czym za taki chodnik
uznaje się wydzieloną część drogi publicznej służącą dla ruchu
pieszego położoną bezpośrednio przy granicy nieruchomości;
właściciel nieruchomości nie jest obowiązany do uprzątnięcia
chodnika, na którym jest dopuszczony płatny postój lub parkowanie
pojazdów samochodowych; wydaje mi się że granica dzialki przebiega
zgodnie z ogrodzeniem i jesli sie nie myle to odsniezanie chodnika
wzdłuz wincentego NIE nalezy do wspólnoty

wrexham napisała:

> czyli to nie byla przeprowadzka na wies (czyt. kupienie dzialki, wybudowanie
> domu, wtapianie sie w lokalny koloryt) tylko taki troche pic na wode: niby juz
> nie w miescie, ale tez i nie na wsi w sumie; osiedle ogrodzone i strzezone - to
> zmienia postac rzeczy, psa ci nie otruja, mozesz spac spokojnie; prawo rowne dl
> a
> wszystkich? nie rozsmieszaj mnie; nie dzika glusza gdzie prawo silniejszego itd
> ?
> przeprowadz sie z rodzina na prawdziwa wies, nie do wypicowanego osiedla dla
> lekarzy, zolnierzy i prawnikow, z ochroniarzami i ogrodzeniem, zobaczymy, kto
> bedzie rzadzil i ile razy zdazysz zadzwonic na policje, na widok psa biegajaceg
> o
> bez kaganca, zanim sfajcza ci chalupe...;
>
Znowu nie na temat. Każdy mieszka tam gdzie mu się uda. Czy adwokat nie może
mieszkać na wsi? A jeśli zamieszka na tej wsi, to musi jeździć traktorem? A
żołnierz może mieszkać na wsi? I czy ma jeździć czołgiem? A lekarz który mieszka
na wsi... to coś złego? Przecież nie można wszystkiego przekabacać. Po to są
ustalenia żeby dać sobie radę z ew. konfliktami. Po to są przepisy i prawo, żeby
każdy czuł się bezpiecznie. To tak jak z kodeksem drogowym. Niektórym
przeszkadza, innym daje poczucie bezpieczeństwa. Bo też i dla bezpiecznego
korzystania z aut, furmanek, rowerów i innych pojazdów został napisany. Mądrość
kodeksu polega na dawaniu szansy przewidywania wydarzeń. Wszelkie zakłócenia
powodują fatalne skutki.

Wprawdzie to nie jest konkretny przepis, ale może się przyda
tinylink.com/?boYvSzIxZ2
Szczególnie to:
"Pozwolenia na budowę nie wymaga również remont istniejących obiektów
budowlanych z wyjątkiem obiektów zabytkowych, jeżeli nie obejmuje on zmiany lub
wymiany elementów konstrukcyjnych obiektu i instalacji gazowych, a także nie
wpływa na zmianę wyglądu w odniesieniu do otaczającej zabudowy na terenie
miast. Nie musimy się również starać o pozwolenie na budowę w przypadku chęci
wykonania elementów małej architektury na naszych działkach.

W każdym jednak powyższym przypadku budowa podlega zgłoszeniu właściwemu
organowi. Zgłoszeniu temu podlega również budowa ogrodzeń od strony dróg, ulic
i innych miejsc publicznych oraz każdego innego o wysokości powyżej 2,20m.
Powinniśmy również zgłosić właściwemu organowi instalację krat w budynkach
mieszkalnych wielorodzinnych i w każdym budynku zabytkowym."

Przede wszystkim - zainwestuj w cele mieszkaniowe (kupno działki, mieszkania
itp.) DOKŁADNIE sprawdź - najlepiej dopytaj w SWOIM US CO jest wg. nich celem
mieszkaniowym bo np. budowa ogrodzenia na działce lub garażu takim celem nie
jest na pewno! Jeśli chodzi o oświadczenie to w moim US (Wołomin) powiedziano
mi, że można skorzystać ze zwolnienia pomimo nie złożenia oświadczenia (US-y
musiały się zgodzić na taką wykładnię przepisów po kilku wyrokach sądów
korzystnych dla podatników:)) ale warunkiem jest oczywiście przeznaczenie
pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży na cele mieszkaniowe w ciągu 2 lat od sprzedaży.

przeczytaj:
www.money.pl/archiwum/poradniki/artykul/kto;zaplaci;10;procent;od;sprzedazy;mieszkania,120,0,178552.html

ile ja się nasłuchałem takich historii!
Biegnie owczarek/rotweiler/pittbul bez kagańca, córka przerażona chowa się za
mną, a właściciel uspokajająco twierdzi: "proszę się nie bać, ten pies nie gryzie".

Problem w tym, że pies to zwierze. Ma różne humory, nastroje i nigdy nie
można być pewnym, czy spokojny, 10-letni owczarek niemiecki nagle jednak nie
ugryzie dziecka. Bo było ubrane w czerwone spodenki, bo wrzeszczało, machało
rękami etc.

A potem rodziców takiego dziecka nie będą interesować historie, że pies
wcześniej nie był agresywny. Ani ew. odszkodowanie. Taki owczarek czy rotweiler
mogą zrobić krzywdę nie tylko dziecku, ale i dorosłemu. Ba - mogą zabić!

Chce Pan wskazówek? Oto one: proszę kupić kawał gruntu za miastem, porządnie go
ogrodzić i tam ćwiczyć aportowanie z psem. Bez kagańca, bez smyczy.

Obecne przepisy nie wzięły się z kosmosu, one chronią zwykłych ludzi przed
potencjalnym atakiem ze strony psa.

BTW: przez ładnych kilka lat mieliśmy psy, biegały bez smyczy i kagańca. Ba -
nigdy nie przyszło nam na myśl, by im je zakładać. Ale jeden drobny szczegół -
psy biegały wyłącznie po ogrodzonym terenie posesji (to była spora działka, więc
miejsca miały mnóstwo). Co więcej, waliły tam kupy - i nie sprzątaliśmy po nich!
Tyle, że robiły je w jednym miejscu i nikomu to nie przeszkadzało. Wszystko -
podkreślam - na prywatnej posesji.

> Wystarczy tylko, najlepiej za pisemnym zezwoleniem urzędu, założyć
> sobie pasek jakiejkolwiek zieleniny wzdłuż ogrodzenia naszej
> posesji.

E tam. Urzędy dobrze wiedzą, że jest taki przepis i stawiają
chodniki przy samym płocie/granicy działki. Zazwyczaj tak zresztą
trzeba, bo pas drogowy jest zbyt wąski.

sąsiedzi nie niszczący tuI
Zwyczajem wynikającym z PRZEPISÓW jest sadzenie w odpow. odl. drzew
[dalej] i krzewów [bliżej] od ogrodzeń i granic - SZCZEGÓLNIE od
granic południowych.
Ja sąsiadów wręcz zapraszam, by np. nasze wiśnie, na zbyt blisko
granicy działki posadzonych przez mych rodziców drzewach, zjadali ze
smakiem.
Nie czepiają się wtedy zbyt bliskiego ich sąsiedztwa.
Pytają oni tylko często o to, czy owoce te nie są opryskiwane, a
nawet "pryszczone".
Warto dogadać się z sąsiadami, {Plieso}...

Dlaczego mam odśnieżać nie swój chodnik ?
Oczywiście prawo to prawo i odśnieżam chodnik przed domem.
Ale zawsze mnie trapi wątpliwość - właściwie dlaczego mam odśnieżać
chodnik, który nie jest moją własnością?
Granica mojej działki kończy się na ogrodzeniu, a za płotem jest już
teren miasta. Za swoją działkę płace podatki i wszelkie opłaty.
Dlaczego więc to nie służby miejskie są odpowiedzialne są za
utrzymanie chodników na swoim terenie?
Wydaje mi się, że nałożenie tego obowiązku na właścicieli posesji
wynika tylko z wygodnictwa urzędników. Ot - co by mieć problem z
głowy wymyślili sobie przepis, że chodniki mają utrzymywać
właściciele posesji a nie służby miejskiem które są właścicielem - i
tyle.
Równie dobrze można zmusić ludzi np. do naprawiania zepsutego
samochodu, który został zaparkowany przed posesją. Chodnik nie mój a
muszę się nim zająć - samochodem, mimi że nie mój też mogę się
zająć...

Najpierw zobacz czy jest u Was miejscowy plan zagospodarowania i czy definiuje
minimalna odległość budynku od granicy. Jeśli nie to jest to standardowo 3 m (a
jeśli działka ma szerokość mniejszą niż 16 to 1,5m a nawet w granicy). Na garaż
sąsiad powinien dostać normalne pozwoleni, chyba, że dokonał zgłoszenia, że
buduje budynek gospodarczy. Niemniej musiał dokonać, albo zgłoszenia, albo
uzyskać pozwolenie na budowę. Budowa bez tego to samowola budowlana - wtedy albo
rozbiórka albo legalizacja za duże pieniądze (np. 50 tyś zł) pod warunkiem
dostosowania do przepisów. A jeśli są przekroczone linie zabudowy - pozostaje
rozbiórka (albo odkupienie od Ciebie działki ;).

Zgłosić do urzędu należy natomiast budowę ogrodzeń powyżej 2.2 m oraz ogrodzeń
od strony ulic (Prawo Budowlane).

Jeśli widzisz nieprawidłowość - porozmawiaj z sąsiadem, a jeśli uważasz, że to
nie daje skutku, zawiadom imiennie (anonimy trafiają do kosza) na piśmie
powiatowego inspektora nadzoru budowlanego.
Najlepiej jak zaniesiesz pismo osobiście, poprosisz o potwierdzenie na kopii.
Jeśli inspektor nie zareaguje w przyzwoitym czasie (np.14 dni) możesz złożyć
skargę (zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego) do wojewódzkiego
inspektora nadzoru budowlanego na działanie inspektora powiatowego. Wtedy z
reguły ewentualne krętactwa i lokalne powiązania inspektora znikają :) - a
wiadomo, że w praktyce bardzo często istnieją i z nimi trzeba się liczyć

klopotliwy sasiad
witam wszystkich! mam nastepujace problemy:
1.sasiad podniosl poziom swojej dzialki o ok 30-40cm i zabezpieczyl to tylko
folia i kawalkami blachy przy moim ogrodzeniu.niestety te zabezpieczenia nie
zdaja egzaminu poniewaz podniesiony poziom dzialki sasiada powoduje zalewanie
mojej dzialki-do kogo moge sie odwolac i na co sie powolac?
2. ten sam sasiad zaczyna budowe stacji auto-gazu. nie zostalam powiadomiona o
tym przez nikogo.starostwo powiatowe tlumaczy to tym ze sasiad odsunal budowe
od granicy o 10,3m i w zwiazku z tym nie musi mnie powiadamiac, ale mam w
planach budowe domu na tej dzialce (szerokosc 16m)i wg przepisow praw powinnam
byc oddalona z budowa o ok 30m. co moge z tym zrobic? wczoraj zanioslam
odwolanie od tej decyzji. z gory dziekuje za pomoc!!!

Ta sprawa nie jest wlasnie prosta gdyz granica zostala przesunieta
widac to golym okiem po sciane budynku garazowego i po ogrodzeniu i
po wielu mapach jakie posiadam widac linia graniczna odchylona od
rzeczywistej porownujac nawet dokumenty widzimy ze z waskiego paska
dzialki o szerokosci 8m50 zrobilo sie 9m20 .Mapy zasadnicze z
ostanich lat sa kazda z inna linia rozgraniczajaca. Czy to juz
nie swiadczy o tym ze sasiad probowal zalatwiac sobie poszerzenie
swojej dzialki ? Co mozemy wniesc do sprawy robiac ekspertyze
budowlana ?Co z porownaniem mapek katasrtalnych ze szkicami z
dawnych lat i innymi mapami jakimi dysponuje ,sasiad nie wykazuje
checi na zadne ustepstwa on uwaza juz ze ta nowa linija graniczna
z trzema zalamaniami wyznaczona poza ogrodzeniem piec
centymetrow na moja niekorzysc to do niego nalezy .Prosze
popatrzec jeszcze przy rozgraniczeniu dzialek przesunieto mi nie w
lini protej granice /ma trzy rozne punkty zalamania /.Staram sie
zrozumiec pana zasady rozumowania podparte zapewne przepisami ale
jak ja mam dokument ze granice stanowi sciana budynku i wzdluz w
prostej lini granica powinna przebiegac to dlaczego dzis wyznacza
mi sie granice poza ta sciana i nie w lini prostej jeszcze takiej
mapy ani ja nie posiadalam ani chyba centrum geodezji ani jednej
mapy nie ma na ktorej granica byla by w taki sposob
naznaczona .dziekuje za kazdy wpis cekam na kazda porade
pozdrawiam

Działkowcy nie chcą... uwłaszczenia
"Halina Rozpondek z PO obawia się, że po rozwiązaniu PZD, ogrody
pogrążyłyby się w chaosie."

"Pod kuratelą PZD jest blisko 5 tys. ogrodów z ok. 965 tys. działek
o łącznej powierzchni przeszło 33,5 tys. ha. Często są to tereny w
bardzo atrakcyjnych rejonach miast. Najgłośniej uwłaszczenia do
domagają się użytkownicy ogródków, którzy - wbrew prawu - postawili
na nich tzw. ponadnormatywne altany."

nie zauważyliście, intelygenty, że jedno drugiemu przeczy?
No bo likwidacja PZD spowoduje chaos wg was, ale jednocześnie
wskazujecie, że powstają ponadnormatywne altany pod zarządem PZD.
Zdecydujcie się zatem o co wam biega.
Bo chaos jest juz od dawna. Pracownicze działki gdzie sobie hutnik,
górnik i elektryk uprawiali seler - zanikają. Teraz się sadzi trawę,
robi grilla i robi wypasioną altanę na wzór domku letniego za
miastem - nowe czasy - PZD nic w tej kwestii nie zmienia, bo nie ma
w przepisach PZD (radzę zresztą przeczytać regulamin zanim zajmie
się głos) na temat normatywności altany w waszym rozumieniu - tzn.
czy moze być tam prąd (w każdej prawie jest od 30-tu lat), woda i
kanalizacja. Są przepisy dotyczące jej położenia i n.p. odległości
od ogrodzenia. Ale jeśli jakiś prezes postawi sobie altanę tuż przy
płocie i zacieni działkę sąsiadowi? To co mu sąsiad zrobi>? Sąd go
odeśle do PZD, czyli do prezesa.

Rodzinne ogrody dzialkowe nazywały sie kiedyś pracownicze itede
dostawali je kierownicy działów w zakładach produkcyjnych, nie
wolno ich było sprzedawać oddawac , domki na tych dzialkachmożna
było postawic zgodnie z przepisami tyle i tyle wysokości ,
szerokości , uprawiać jarzynki , kwiatki , owoce , nie było wolno
nikomu sprzedawać jeśli ktoś miał zamiar działke sprzedac zaklad
pracy odbieral a biedny dzialkowicz dostawałpo lbie. Teraz są to
rodzinne działki można sie jej pozbyc, natomiast dzialkowcy ponoszą
wszystkie koszty utzymania dzialek.media koszty postawienia
ogrodzenia i inne więc do cholery jesli nie łamie prawa to
dlaczego nie moge na niej mieszkać co?????!!

kristoflaskowski napisał:

> niestety podobne sytuacje mają miejsce także na innych ulicach
> miasta. np. przy ulicy Gajowej deweloper zorganizował sobie skład
> ziemi i piasku, który jest wozony w tą i z powrotem przez wywrotki w
> tym takze te o największym gabarycie.
To jeszcze ja dorzucę coś w tym temacie. Na posesji przy ul. Szwoleżerów 78 od ponad 3 lat istnieje skład ziemii i piasku. Materiały te są dowożone do tego składu przez wywrotki o największym gabarycie, które śmigają po niedawno wyremontowanej (a właściwie zbudowanej) ul. Szwoleżerów. Dostawa materiałów budowlanych odbywa się o różnych porach, zdarzało się również o północy! Załadunek piachu i formowanie pryzm na placu odbywa się za pomocą spychacza-koparki, która to maszyna generuje hałas ponad normę, oraz wibracje. Dodatkowo, pryzmy piachu mają wysokość znacznie przekraczającą wysokość ogrodzenia, więc w czasie wietrznej pogody tumany piachu roznoszone są po okolicy. Może nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że skład ten został utworzony w bezpośrednim sąsiedztwie zabudowy jednorodzinnej, oraz osiedla mieszkalnego (po drugiej stronie ul. Szwoleżerów) i od kilku lat skutecznie "uprzyjemnia" życie okolicznym mieszkańcom.
Swego czasu starałam się dowiedzieć w urzędzie miasta, czy taka lokalizacja jest zgodna z przepisami i dowiedziałam się, że każdy na swej działce może robić co mu się podoba!! Jakoś mnie to nie przekonuje! Tym bardziej, że ta okolica jest przeznaczona na budownictwo mieszkaniowe oraz nieuciążliwe usługi i handel! Tymczasem działalność tam prowadzona raczej nadaje się do strefy przemysłowej, niż mieszkalnej!

Doomi ja po drugiej stronie torów mam działkę
A sąsiad ma całkiem spore stadko. Te kury nie biegają po całej jego
działce, tylko trzyma je na niewielkiej ogrodzonej powierzchni i
nikt im tam nie sprząta, tzn. chodzą po swoich odchodach.
Pianie koguta rzeczywiście może być fajne, ale zapach nie jest fajny.

Może ktoś wie, czy są jakieś przepisy regulujące takie sprawy?

Chrońmy jezioro Krzywe przed apartamentowcem
Dwa lata później:
"Niestety plany dotyczące wspomnianej działki były mało precyzyjne a ratusz musiał wydać pozwolenie na budowę. W świetle obowiązujących przepisów inwestor ma prawo ogrodzić teren a ratusz nie ma prawa ingerować w jego poczynania.
Od redakcji: podobna sytuacja miała miejsce z terenem po byłych obiektach KKS Warmia. Rada Miasta nie zdążyła uchwalić w porę SPZP i na miejscu planowanego kompleksu sportowego powstało osiedle mieszkaniowe i dyskont spożywczy."

Ach jaki lament - jaka krzywda się dzieje. Dla rozjaśnienia -
przykład: Pan Nowak ma działkę 1500 m2 z domem jednorodzinnym.
Sąsiad Pan Jabłoński ma działkę mniejszą, przychodzi do Nowaka i
proponuje mu następujący interes. Na działce Nowaka zrobi (na własny
koszt) miejsce parkingowe (ogrodzenie i zadaszenie z oświetleniem
wykona na własny koszt) na którym będzie trzymał własny samochód,
miejsce te będzie sprzątał i odśnieżał (na własny koszt). Nowak ma
tylko płacić za wieczyste użytkowanie terenu i podatek od
nieruchomości, ponadto Nowak nie będzie miał prawa wstępu na część
własnej działki. W zamian Nowak będzie się mógł cieszyć
świadomością, że zmniejszyło się zagrożenie kradzieży samochodu
sąsiada. Jabłoński w trosce o bezpieczeństwo mienia prywatnego
wynajmuje emeryta który "społecznie" strzeże nocami samochód. Płaci
emerytowni z pominięciem przepisów podatkowych. Co na to Nowak -
zgadza się ? Czy też zgadza się za opłatą - z zyskiem, czy po
kosztach własnych ? Wracając do argumentów typu "„Parkingowcy” to
członkowie spółdzielni za swoje mieszkania płacą czynsze. W czynszu
jest między innymi wkalkulowana opłata za oświetlenie osiedla
sprzątanie -itp. „PARKINGOWCY” odciążyli Spółdzielnie za powyższe-
płacą- przy okazj i -pilnują –dozorują- oświetlają osiedle."
Wszyscy mieszkańcy spółdzielni mają powyższe opłaty wkalkulowane w
czynsz - z zamknietych parkingów korzystają nieliczni (członków w SM
Pojezierze jest ok 11.000 - parkingowców kilkuset.

Malkowski wzial lapowke za restauracje Przystan
Knajpe olsztynskich nuworyszy i swiata podziemnego.Wlasciciel
Przystani poczul sie na tyle mocny,ze ogrodzil wysokim plotem dostep
do naszego Krzywego i ma w doopie wszelkie przepisy.Obok
restauracji,ale wewnatrz dzialki zbudowal nielegalna przystan dla
kumpli z branzy,gdzie za wysoka oplata trzymaja oni swoje jachty i
lodzie poscigowe.
Ciekawe,co mi na to odpowie prezydent miasta i najblizszy
wspolpracownik Malkowskiego?

Witam.
Dziękuję za pytania. Ponieważ jesteśmy cały czas na etapie
wykańczania klubu, jest to dla nas szczególnie ważne. Podwórko jest
od strony 17 Stycznia, ale teren jest odgrodzony murowanym
ogrodzeniem z kratami ( zostaną zabudowane drewnianymi panelami).
Niestety, to wszystko co można zrobić. Ale tak naprawdę nie jest aż
tak głośno.
Co do karnetów na godziny, to raczej nie pójdziemy w tym
kierunku. Zależy nam na tym żeby dzieci czuły się bezpiecznie a do
tego potrzeba stałej grupy dzieci, które będą się znały i
akceptowały. Dlatego pojawiające się na krótko „nowe” dzieci
wprowadzały by zbyt duży element chaosu. Nie było by to komfortowe,
ani dla nich ani dla dzieci z grupy. Możliwość zostawienia dziecka
na pół dnia, to jedyna alternatywa.
Oczywiście chcemy odgrodzić część ogrodową od części
komunikacyjnej osiedla. Osiedle to za duże słowo. To jest kilka
segmentów dla kilku rodzin. Ogrodzone, kameralne. Chciałabym jeszcze
wyjaśnić, że do budynku przynależy największa działka i to tam
zostanie zbudowany plac zabaw. Na prywatnym terenie przylegającym do
klubu. Sąsiedzi lub ktokolwiek inny nie będą mieli możliwości
wejścia na teren działki. No i podstawowa sprawa, to nie wyobrażam
sobie sytuacji że po terenie klubu kręcą się obcy ludzie.
Mahony2109 spoko, nie obrażamy się, takie po prostu są przepisy i
nie możemy używać nazwy żłobek, zresztą tak jak większość prywatnych
klubów malucha.
Pozdrawiam i proszę o więcej, więcej, jeszcze więcej pytań.

Drzewo
Mam pytanie dotyczace drzewa rosnącego przy mojej działce. Mianowcie sąsiad
posadził obok mojego ogrodzenia drzewo- czy są jakieś przepisy dotyczace
odległości w jakiej może być posadzone drzewo od czyjejś granicy, czy może je
wsadzić wręcz ma mojej działce???

Nie ma przepisów, które zmusiłyby sąsiadkę do wykonania ogrodzenia. Zwyczajowo
grodzi się prawą stronę działki, jednak jeżeli nam zależy na odgrodzeniu się od
sąsiadów musimy liczyć się, że całe ogrodzenie zrobimy sami. Oczywiście można
się dogadać, ale sąsiad może nam powiedzieć, że nie ma pieniędzy.

Kosztami ogrodzenia międzysąsiedzkiego dzielicie się z sąsiadką, za pozostałą część ogrodzenia płacicie w całości sami. Jeśli dobrze zrozumiałem o co Ci chodzi, to... mylisz się, to że ogrodziliście się od drogi nie ma wpływu na dzielenie kosztów wspólnego ogrodzenia (sąsiadka pewnie też ogrodziła swoją działkę od drogi, co nie?).

Przepisy prawne wymienione są na dole tego artykułu:
dom.gazeta.pl/ladny-dom/1,61613,2592614.html
Wspomniana w artykule droga prawna może Cię wykończyć, a sąsiadka może np. uznać że to, co wybudowałeś, jest za drogie, że ona chciała tylko niski płotek drewniany postawić - i wtedy sąd może podzielić koszty nie po połowie, bo przecież to ty szarpnąłeś się na jakieś wybajerzone i drogie ogrodzenie.

ogrodzenie
10 lat temu kupiłem ogrodzoną działkę, teraz sąsiad chce skorygować płot,
gdyz twierdzi że został źle postawiony (nie wiem kto go wytyczał i kto go
stawiał, kupiłem działkę w takim stanie w jakim teraz jest) Doradźcie proszę,
kto ma ponieść koszty geodety, ja nie jestem zainteresowany przestawianiem
płata. Czy jest jakis przepis prawny?
Z góry dziękuję za pomoc i pozdrawiam,

Kto płaci za geodetę?
10 lat temu kupiłem ogrodzoną działkę, teraz sąsiad chce skorygować płot,
gdyz twierdzi że został źle postawiony (nie wiem kto go wytyczał i kto go
stawiał, kupiłem działkę w takim stanie w jakim teraz jest) Doradźcie proszę,
kto ma ponieść koszty geodety, ja nie jestem zainteresowany przestawianiem
płata. Czy jest jakis przepis prawny?
Z góry dziękuję za pomoc i pozdrawiam,

glosybaltyku napisał:

> Waznym szczegolem jest tu slowo "propagowanie", czyli rozpowszechnianie, czyli
> wyglaszanie danych tresci w miejscu, gdzie slysza je postronni ludzie.
> Uprawianie propagandy, czyli przedstawianie tresci tak, by osoby trzecie
> naklonic do ich zaakceptowania. Na PRYWATNEJ imprezie w domu czy na dzialce,
> wsrod ludzi wyznajacych te same poglady, gdy nie ma w poblizu osob trzecich,
> mozna sobie wyglaszac, spiewac i sluchac CZEGO TYLKO SIE CHCE, o ile nie
lamane
> sa inne przepisy prawa. Czy tak trudno to zrozumiec? Na prywatnej imprezie
moge
> spiewac "Miedzynarodowke", "Die Fahne Hoch" czy tez "Christians to Lions",
wedl
> e
> zachcianki i prokuraturze NIC DO TEGO! Tylko w panstwie totatalitarnym wladza
m
> a
> zakusy na kontrole umyslow obywateli, w kraju w miare wolnym moge byc sobie
> prywatnie komunista, satanista lub nazista i wladzy nic do tego.

Trudno uznać tezę, że "na otwartej przestrzeni (niech prywatnej)" to nie jest
propagowaniem. Czy działka była ogrodzona 5-metrowym murem i nikt nie widział,
co sie tam dzieje? To znaczy, że wolno komuś przy własnym budynku, na własnym
podwórku np. w mieście wywiesić flagę ze swastyką! Czy to też nie jest
propagowaniem, tylko takie "niewinne" oznajmienie... że oto jest tu zwolennik
faszyzmu!

> Dla nas prawdziwych miłośników natury ochrona przepisami prawa jest
> bez znaczenia. Nie niszczymy czy nie zbieramy dla zasady a nie
> dlatego, że urzędas tak napisał.

A mogę Was o coś zapytać zupełnie serio? Z niepokojem patrzę na poczynania
pewnej "uroczej pani". 2-3 lata temu zdjęła eternit z dachu, ale płyt nie
wywiozła do utylizacji. Część położyła na ziemi i przykryła folią, większość
oparła na siatce ogrodzenia - w ten sposób zasłania się od widoku grzybiarzy.
Płyty eternitu nigdy nie widziały farby i są popękane. Mniejszymi kawałkami
obramowuję grządki. Najpierw myślałam, że to z niewiedzy. Więc tej wiosny,
podszywając się pod Wydział Ochrony Środowiska, wywiesiłam na okolicznych
tablicach ogłoszeniowych pismo informujące o szkodliwości eternitu, przepisach
mówiących o sposobie Jego utylizacji, obowiązku inwentaryzacji, itp. Nawet kilka
osób zainteresowało się tymi informacjami i wiem, że skontaktowało się z
Wydziałem. Tyle, że owa urocza pani pytana przez sąsiadów co zamierza zrobić z
eternitem stwierdziła, że leży na jej działce i Jej nie przeszkadza. A szczerze
mówiąc mi przeszkadza. Wasze porady co zrobić są mile widziane.

To nie jest do końca tak jak piszesz. Możesz mieć prawo własności ale pewne
prawa lub przepisy mogą ograniczać jego wykorzystanie. Na przykład plan
zagospodarowania, itp.
Po prostu żyjąc w mieście musisz się w części dostosować. Nie na każdej
prywatnej działce można wybudować co się chce.

Przepisy o stawaniu ogrodzeń są na razie takie jakie są ale można je
teoretycznie zmienić w skali całego miasta.

Co nie oznacza, że nie rozumiem twojego oku myślenia i potrzeby mieszkania w
ogrodzonym osiedlu. Choć moim zdaniem, ogrodzony teren sporego osiedla jest
kiepskim pomysłem.

Sam mieszkam w nowym budynku, dobrze i rozsądnie chronionym ale nie odgrodzonym
murem od sąsiednich kamienic i bloków.

Przylacze energetyczne - dakad?
Dzien dobry - mam nastepujacy problem:
Otrzymalam wlasnie warunki techniczne od elektrowni. Wnioskowalam o przylacze
kablowe doprowadzone do skrzynki w ogrodzeniu. Z warunkow wynika, ze miejscem
przylacza bedzie slup linii n.n. a dalej tzn przez droge do skrzynki w
ogrodzeniu mam sobie poprowadzic sama. Zawsze mi sie wydawalo ze elektrownia
ma obowiazek dostarczyc prad do dzialki tzn kablowe do skrzynki lub
napowietrzne do budynku i dalej skrzynka. Bo jesli nie to za co ja place te
2500 tys.? Za rozgalezienie na slupie? Probuje skalkulowac kolejne koszty i
wychodzi mi ze bede pewnie musiala zaplacic za projekt (500?), za skrzynke
(1500?), wykonanie przejscia przez jezdnie - od slupa do ogrodzenia jest <20m
(5000?).
Poradzcie - czy elektrownia ma racje, jesli nie to na jakie przepisy sie powolac?
Pozdrawiam,

budowa garażu wolnostojącego
Bardzo proszę o poradę, jakie czynności mam wykonać, aby wybudować nieduży
garaż wolnostojący (dla dwóch samochodów - opel corsa, ewentualnie tylko dla
jednego). Miejsca na działce jest mało (odległość od domu mieszkalnego do
sąsiedniej działki wynosi 5 m)i garaż musiałby stanąć w bezpośrednim
sąsiedztwie ogrodzenia, za którym są ogródki działkowe. Alternatywą jest
wybudowanie wiaty, lecz wolałabym garaż.
Czy muszę mieć zgodę użytkowników sąsiedniej działki?
Czy istnieją przepisy mówiące w jakiej odległości od ogrodzenia frontowego
(od ulicy) może znajdować się garaż?
Czy może on stać w krótszej odległości od ogrodzenia frontowego niż dom
mieszkalny?

> Bardzo proszę o poradę, jakie czynności mam wykonać, aby wybudować nieduży
> garaż wolnostojący (dla dwóch samochodów - opel corsa, ewentualnie tylko dla
> jednego).

Praktycznie procedura jest taka sama jak przy budowie domu czy innego,
większego obiektu. Trzeba poznac zapisy planu miejscowego, zlecić wykonanie
projektu, otrzymać pozwolenie na budowę, itd.

> Miejsca na działce jest mało (odległość od domu mieszkalnego do
> sąsiedniej działki wynosi 5 m)i garaż musiałby stanąć w bezpośrednim
> sąsiedztwie ogrodzenia, za którym są ogródki działkowe. Alternatywą jest
> wybudowanie wiaty, lecz wolałabym garaż.
> Czy muszę mieć zgodę użytkowników sąsiedniej działki?

Nie można budować obiektów zasadniczo bliżej niż 3 m od granicy niezależnie od
woli sąsiadów. Nie dotyczy to wiaty.

> Czy istnieją przepisy mówiące w jakiej odległości od ogrodzenia frontowego
> (od ulicy) może znajdować się garaż?

Najczęściej tą odległość wyznacza tzw. linia zabudowy. Może być różna ta
odległość (nie mniej niż 3 m) i jest zapisana w planie miejscowym.

> Czy może on stać w krótszej odległości od ogrodzenia frontowego niż dom
> mieszkalny?

Raczej jest to mało prawdopodobne, chyba, że dom stoi wyjątkowo głęboko.

Kupiłem mieszkanie na Lubomira. Prawie bezproblemowo. Budowa posuwa
się do przodu, zaczęli właśnie wstawiać stolarkę okienną, trwają też
chyba prace instalacyjne wewnątrz budynku. Deweloper był raczej
sztywny w negocjacjach, ale kupowałem rok temu, na samej górce i to
oni byli górą. Ceny nie opuścili, ale zgodzili się za to na
korzystniejsze zapisy w umowie - terminy płatności rat, zawarowanie
możliwości podpisania umowy przedwstępnej w formie aktu notarialnego
po wykonaniu poziomu 0 itp. Warto o to walczyć. Cena niestety była
wysoka jak na prawą stronę Wisły. Ale tej ceny jest warta super
lokalizacja!

Jedyny problem to zmniejszenie mi o połowę balkonu na etapie
uzyskiwania pozwolenia na budowę. Wytłumaczyli (zaostrzenie
interpretacji przepisów w urzędzie), zobowiązali się do korekty ceny
końcowej i dali drobną rekompensatę. Należy się jednak z takimi
niespodziankami liczyć, jeśli kupuje się dziurę w ziemi (a właściwie
nawet nie dziurę, bo jak podpisywałem stał tam jeszcze inny
budynek). Dziś bym już takiej transakcji w ciemno nie zawarł.

Przyszli sąsiedzi, piszcie: pustniki@wp.pl. Trzeba wspólnie patrzeć
deweloperowi na ręce, może też zrobić coś z tą przepompownią gazu, a
i uważać, żeby nam na sąsiedniej, ogrodzonej właśnie działce nie
wyrósł jakiś kolos. No i droga - to sprawa gminy.

oświęcim za oknem
Mam śliczną działke rekreacyjną na wsi nieopodal lasu. Obok mnie pewien
człowiek wykupił ziemię. Bardzo sie ucieszyłam, kiedy się dowiedziałam, że
postanowił tam posadzić sad. Sąsiad sad posadził, ale dodatkowo wkopał betonowe
słupy, ogrodził siatką na wysokość 2,5 m i drutami kolczastymi dodatkowo na
wysokości ok. 1 m powyżej siatki. W tej chwili będąc na mojej działce (która z
resztą jest/była dla mnie oazą wolności) czuję sie jak w obozie
koncentracyjnym. Zaznaczam, że nie oczekiwałam, iż mój nowy sąsiad zrobi piękny
drewniany płot, ale to wygląda naprawdę strasznie. Czy mogę wpłynąć na sąsiada,
aby chociaż od mojej strony zdjął druty kolczaste? Czy jest szansa by
zmniejszył wysokość siatki? Może ktoś zna jakieś przepisy, które to reguluja?
Błagam o pomoc i czekam na każda odpowiedź. Pozdrawiam

w kwestii formalnej ma tylko pytanko. czy jesli przed moim domem jest ulozony
chodnik (ukladalo go miasto) i lezy on na dzialce miasta, ale w bezposrednim
sasiedztwie mojego ogrodzenia, to ja mam go odgarniac czy nie (granica miedzy
dzialkami biegnie po plocie). a jesli tak to jakie przepisy to reguluja? a
jesli nie musze, to kto to ma robic ?

Nie wymagaj ode mnie znajomosci prawa, tego mogą wymagać tylko profesorowie na
moim kierunku. Może powiesz mi jaki to przepis prawny zabrania właścicielowi
ogrodzenia swojej działki?????? Tyle że jakbyś ogrodził to masz murowane
wywłaszczenie z tego fragmentu działki który jest potrzebny miastu.
PS. Możesz egzekwować cisze nocną po 22, kilka razy na grodzkiej w ogródku była
straż miejska i upominała właściciela i teraz już ogródka nie ma.

Rzeczywiście jest tragicznie, mnie z działki giną ciągle jakieś metalowe
drobiazgi, ukradli mi nawet linkę stalową z wałka studni wartości 2.70gr.,
gałkę z drzwi wychodka o wartości 1.07gr., 3 śruby z ogrodzenia siatki o
wartości 0.90gr, aluminiową mocno zużytą wanienkę praktycznie bez wartości i
rok temu metalową drabinkę dla samobójców, bo strach było na niej nawet nogę
postawić. Oczywiście winne są przepisy, które nie pozwalają ścigać takie
rzeczy, ale chyba jeszcze gorzej jest z uzywanymi częściami samochodowymi i
metalami kolorowymi zdobywanymi kosztem utraty bezpieczeństwa dziesiątków ludzi
(patrz kradzieże na kolei). To już dawno powinno byc uregulowane, ale jakoś nie
widać by powstawała jakakolwiek inicjatywa poselska lub obywatelska. Możę
wejście do UE zmusi do zmiany przepisów, na to liczę.

odpowiedz V-1 i GT
Jesli chodzi o ogrodzenie parku Kosciuszki to przyznaje, przyczynilem sie do
demontazu. Porwalem na nim zbyt duzo spodni by to dluzej tolerowac no i
ucieczki przed strozami (po nocnych wyprawach na kasztany) tez nie byly latwe
wiec trzeba bylo cos z tym zrobic. Przepraszam. Ale z drugiej strony ilu
ludziom chodzenie do kosciola ulatwilem (wtedy kiedy jeszcze chodzili)!
Co do kradziezy odtwarzaczy samochodowych to sprawa wyglada mniej wiecej jak z
kradziezami klamek do sraczy na dzialkach. Znowu przepisy. W moich kilku
ostatnich samochodach mialem zawsze stereo ze zdejmowanym panelem. Mialem 2
razy wlamania do tych samochodow ale stereo (zawsze wysokiej klasy - lubie
dobra jakosc dzwieku) nikt nigdy nie ruszyl. Powod? Bezwartosciowe na czarnym
rynku. Nikt tu w Szwecji nie moze bowiem dokupic sobie panela ot tak poprostu,
bez okazania kwitu zakupu stereo, zgloszenia zaginiecia na policje i do firmy
ubezpieczeniowej. Kiedy my dojdziemy do tego w Polsce? Jestem zlej mysli
patrzac na wszystko co tam sie dzieje (afery korumpcyjne, lapowkarstwo itp.).
Bo przyklad idzie przeciez z gory, no nie?

Polska to tolerancyjny kraj. Gdyby np.: w Hiszpanii podano do publicznej
wiadomości ,że ogródki działkowe stoją na przeszkodzie w uratowaniu
sztandarowego klubu piłkarskiego to podejrzewam,że tego samego dnia stado
oszalałych byków rozniosłoby ogrodzenia a wszystko co wystaje z ziemi zostałoby
stratowane .Odpowiednio w Anglii działki nawiedziła by powódź,we Włoszech pożar
a w Turcji lokalne trzęsienie ziemi. Przynajmniej oficjalnie . Tylko w Polsce
władza lokalna może wykonywać ruchy pozorne tłumacząc marazm inwestycyjny
zależnością od ogólnokrajowych organów/przepisów. Teraz wiem dlaczego Hamburg
czy też Brema są osobnymi landami.

trochę szczegółów
Zamówienia Publiczne Urzędu Miasta Krakowa
Ogłoszenie o zamówieniu o wartości przekraczającej 130 000 Euro dla dostaw lub
usług,
lub 5 000 000 Euro dla robót budowlanych

Rodzaj zamówienia: roboty budowlane
(...)
SEKCJA I: ZAMAWIAJĄCY

I.1) Oficjalna nazwa i adres zamawiającego:
GMINA MIEJSKA KRAKÓW, URZĄD MIASTA KRAKOWA,
(...)
SEKCJA II: PRZEDMIOT ZAMÓWIENIA

II.1) Opis
II.1.1) Rodzaj zamówienia na roboty budowlane:
Projektowanie i wykonanie

II.1.4) Czy jest umowa ramowa? Nie
II.1.5) Nazwa zamówienia nadana przez zamawiającego: Zaprojektowanie i
wybudowanie zespołu budynków mieszkalnych wielorodzinnych wraz z infrastrukturą
towarzyszącą na gruntach stanowiących własność Gminy Miejskiej Kraków
II.1.6) Opis/przedmiot zamówienia: Przedmiotem zamówienia jest zaprojektowanie
i wybudowanie, zespołu budynków mieszkalnych wielorodzinnych wraz z niezbędnymi
usługami, parkingami na terenach stanowiących własność Gminy Miejskiej Kraków.
Teren objęty inwestycją to działki o numerach 743/11, 743/13, 743/15, 743/17,
743/21, 743/26, 743/27, 744/2, 744/3, 744/4, 744/5, 744/7, 744/8, 744/9, 744/10
położone w rejonie ulic: Magnolii, Zalesie, Sąsiedzkiej obr. 33 Podgórze o
łącznej pow. 2.9880 ha.
Przedmiotowy teren jest niezabudowany, bez ogrodzeń, niezagospodarowany,
porośnięty trawą, miejscami zadrzewiony.
Planowana inwestycja to osiedle mieszkaniowe dla około 1000 mieszkańców.
Zamierzenie inwestycyjne obejmuje budowę:
- budynków mieszkalnych wielorodzinnych czterokondygnacyjnych z usługami w
parterach,
o powierzchni zabudowy około 6.000 m2,
- około 300 miejsc parkingowych.
(...)
Wykończenie i wyposażenie lokali:
Lokale mieszkalne w pełni wykończone i wyposażone.
Lokale użytkowe do samodzielnego wykończenia.
Wymagany standard zagospodarowania terenu - zgodny z obowiązującymi przepisami
Prawa budowlanego i rozporządzeń wykonawczych.

II.1.7) Miejsce wykonania robót budowlanych, usług lub miejsce dostaw: Kraków,
rejon ulic: Magnolii, Zalesie, Sąsiedzkiej obr. 33 Podgórze
(...)
SEKCJA IV: PROCEDURA
(...)
IV.3.3) Termin składania ofert lub wniosków o dopuszczenie do udziału w
postępowaniu: 15/11/2004
Godzina: 16:30
IV.3.4) Wysłanie zaproszenia do skladania ofert do wybranych kandydatów
Przybliżona data: 28/12/2004
(...)
SEKCJA VI: INNE INFORMACJE
(...)
VI.5) Data wysłania ogłoszenia: 08/10/2004

całość: www.bip.krakow.pl/zamowienia/umk/bip_ogloszenie.php?id=1077

cytat ze str. dom.gazeta.pl/ladny-dom/1,61613,2592614.html
Ogrodzenia międzysąsiedzkie

Przepisy budowlane nie stawiają osobnych wymagań wobec ogrodzeń między
działkami sąsiadów. Jeśli zatem ogrodzenie ma być niższe niż 2,2 m, jego budowa
nie musi być zgłaszana.

Według kodeksu cywilnego to, co znajduje się na granicy sąsiednich gruntów - w
tym także ogrodzenie - służy do wspólnego użytku sąsiadów. Dlatego też obie
strony powinny ponosić koszty budowy, a także utrzymania ogrodzenia. Dobrze
jest więc porozumieć się z sąsiadem i wznieść ogrodzenie, które zarówno pod
względem przebiegu, rozmiarów i wyglądu, jak i kosztu budowy oraz eksploatacji
będzie odpowiadało obu stronom. Jeżeli do porozumienia nie dojdzie, to znaczy
gdy jeden z sąsiadów sam sfinansuje budowę, będzie mógł on wystąpić na drogę
sądową o zwrot części poniesionych kosztów.

Wznoszenie ogrodzeń międzysąsiedzkich bywa często przyczyną rozmaitych
konfliktów. Jeśli w planie miejscowym nie ma szczególnych ograniczeń co do
rodzaju ogrodzenia, to poza podanymi na poprzedniej stronie ogólnymi przepisami
budowlanymi, z jakimi jego budowa powinna być zgodna, nie musi ono spełniać
żadnych warunków. Jeżeli więc sąsiad wznosi pełny mur - do czego ma prawo - nie
ma sensu interweniować w nadzorze budowlanym. Jedynym sposobem na dochodzenie
roszczeń - kiedy takie ogrodzenie utrudnia korzystanie z nieruchomości - jest
postępowanie cywilne na drodze sądowej. Przed sądem trzeba będzie jednak
udowodnić, że ogrodzenie zakłóca "korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad
przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia
nieruchomości i stosunków miejscowych", a więc na przykład zacienia sąsiedni
budynek a także jest przyczyną jego zawilgocenia.

-działka na której jest parking należy do Stalmontu i będzie należała do
wszystkich właścicieli lokali w budynku.
-działka na której są miejsca parkingowe dostepne bezpośrednio z Sąsiedzkiej
oraz działka na której sa miejsca dostepne bezpośrednio z Partynickiej były
własnościa stalmontu, ale zostaly przekazane miastu (bezpłatnie). miejsca
zostały zbudowane za pieniadze stalmontu i również bezpłatnie przekazane miastu
- droga pomiedzy stalmontem a WPB, wraz zmiejscami parkingowymi i cała
infrastruktura również została zbudowana za pieniądze WPB i Stalmonu (
wyjatkowo we Wrocławiu deweloperzy zdołali sie w tej sprawie porozumieć) i
przekazana miastu ( wraz z działką)
-wjazd z ulicy siostrzanej na parking jest jednokierunkowy, wiec wszyscy
(zarówno stalmontowcy jak i ich sąsiedzi) , którzy jeżdżą sobie w obie strony
łamią przepisy
-"ciężki sprzet" stalmontu nigdy nie korzystał z sasiedzkiej, która była po
prostu lipnie wykonana i dlatego sie pozapadała "ze starości " :), zaś ulica
siostrzana na odcinku Partynicka /Sąsiedzka kilkakrotnie była przez Stalmont
utwardzana tłuczniem i wyrównywana, pomimo że wjazd na budowe był bezpośrednio
ze skrzyżowania Partynicka/Siostrzana
-zarówno Siostrzana jak i partynicka będa przebudowywane przez Zdik w
najbliższym czasie, przy okazji budowy kanalizacji i innych sieci z funduszu
ISPA - choć miało sie to juz zacząć w zeszłym roku. Pomijając juz inne kwestie
( budowania dróg publicznych lub ich części przez prywatnych inwestorów za ich
prywatne pieniądze) , budowa nawierzchni Siostrzanej byłaby więc zupełnie bez
sensu
- ani Sąsiedzka, ani Siostrzana nie były przed rozpoczeciem budowy stalmontu
szersze - przeciwnie, płot stał dokładnie "na krawężniku" ( którego, nota bene,
także nie było... )
- mieszkańcy domków na terenie Dom Investu ( sąsiedzi od północy) bezprawnie
ogrodzili swój teren od strony Stalmontu, ponieważ plan miejscowy przewiduje
ogólnodostepny ciąg pieszy właśnie po ich obecnych ogródkach ( obecnie tę
funkcje przejął chodnik wzdłuż budynku stalmontu)
- zaprojektowanie szerszego chodnika od tej strony z pewnościa skończyłoby sie
tym, że służyłby on jako kolejny parking... chodnik ma 2 m szerokości ,
okazjonalnie może nim przejechać każdy samochód ( rozstaw osi nie jest wiele
większy od póltora metra) . zawracać nie trzeba - można przejechać wzdłuz
całego budynku i wrócić inna droga - potrzeba nieco dobrej woli.

pozdrawiam

Gmina zabrała mi część działki
Mój problem jest następujący:
kupiłam niedawno 1/2 domku od prywatnego właściciela.
Mówiąc krótko gość kupił działkę, ogrodził ją, postawił na niej "bliźniaka"
a potem każdą z części sprzedał oddzielnie (nieruchomość stanowi wspólnotę z
włascicielem drugiej części "bliźniaka") dwóm osobom.
Do tego miejsca jest wszystko w porządku, odpowiednie zapisy w aktach not.
są ale podczas ustaleń co do tego gdzie co na "naszej" działce ma być,
doszliśmy z sąsiadami do wniosku, że coś ta nasza działka jest troszkę za
mała.
Poprzedni właściciel poinformował nas, że gmina wydając pozwolenie na budowę
KAZAŁA postawić płot jakieś 5-6 metrów od ulicy (mała osiedlowa uliczka)
gdyż ma jakieś tam plany.
Patrząc na sąsiadów po bokach, jeden ma płot także odsuniety od drogi, drugi
natomiast tuż przy samej drodze.
Natomiast ta "brakująca" wczesniej część działki okazała się właśnie tym
kawałkiem pomiedzy naszym płotem a ulicą - potwierdził to poprzedni
właściciel.
No i teraz najważniejsze:
chcemy przesunąć ten płot bliżej drogi, tak by to co prawnie nasze
rzeczywiście było na tej działce, chcemy tam zrobić ogródek i jeszcze jedno
miejsce parkingowe.
- jakie przepisy dokładnie regulują ten temat (poproszę nie tylko o ustawę
ale i konkretne paragrafy) także w świetle nowej ustawy ?
- jaka jest procedura poinformowania/wydania zgody na budowę płotu w nowym
miejscu ?
- czy i kiedy gmina ma prawo zrobić taki "dowcip" ?
- czy jeśli jednak okaże się, że to co nasze jest tak naprawdę nie nasze to
czy możemy żądać od gminy odszkodowania i w jakiej wysokości ?
- inne tematy z tym zwiazane

Kotka

machino urzędnicza pokaż się...
1)Pole popisu dla wselakiej maści urzędników samorzadowych i nie
tylko. Niech teraz Sanepid, Straż Pożarna, Urząd Miasta
(delegaturami po wsystkich dzielnicach), Urzad Skarbowy, Inspekcja
Pracy etc. wezmą się za skontrolowanie wszystkiego co do tej pory
popełnił i obecnie buduje Pan Edzio z Edbudem. Gwarantuję ze
niejedno wyjdzie i Pan Edzio zastanowi sie wtedy czy warto było. No
bo przecież znany "bysnesmen" nie trzyma prewencji PSP i innych
słuzb oraz urzedasów na garnusszku. Prawda ze niemozliwe państwo
urzednicy - więc szybko do roboty.
2)Ze zdjecia wynika jednoznacznie że Pan Edzio kupił działki ROLNE i
tak sa one opisane w palnie ogólnym. Do czasu uchwalenia M.P.Z.P.
niech urzednicy dopilnuja zebu Pan Edzio korzystał z nich zgodnie z
przeznaczeniem tzn uprawiał buraki albo inna marchew i odprowadzał
do dzielnicy podatek rolny.
3)Działki ewidentnie połozone w strefie ochronnej rezerwatu.
Chronione aktem wyzszej rangi niz M.P.Z.P. niech Pan Edzio wybije
sobie z głowy wysokie odszkodowanie gdyz z założenia nie wolno ich
zabudowac intensywnie jak chce Edbud. Jesli kupił od chłopa
mówiacego " ze bedzie to w przyszłości grunt budowlany" to po prostu
dał sie oszukać . I tyle . Jak bedzie chciał za wiele po uchwaleniu
M.P.Z.P. to niech miasto po prostu nie kupuje i pilnuje
wykorzystania zgodnego z przeznaczeniem czyli na dizeń dzisiejszy
uprawiania kapusty a nie składowania odpadów budowlanych jak zaczyna
mieć to miejsce dziś.
3) To ze do tej pory developerzy mieli gdzieś przepisy ochrony
srodowiska to widac choćby po zniszczonym rez. Jeiorka Imielińskiego
i CZAS NAJWYŻSZY z tym skończyć . To ze ktos postawił ponad 10 lat
temu troche domków bez pozwoleń na budowe w rejonie Lasu Kabackiego
to nie znaczy ze tak bedzie cały czas i stanowić bedie podstawe do
dalszej degradacji Lasu Kabckiego
4) I jeszce jedno : Prawo właściciela ogrodzić włąsną działkę.
NIESTETY. Jak Pan Edzio musi to niech gropdzi i jeszcze wynajmie
ochrone zeby mu złomiarze w nocy siatki nie zwineli. ALE :
Popatrzecie teraz drodzy mieszkańcy Kabat jak to jest z tymi płotami
PIĘKNIE. My się odgradzamy to DOBRZE - sasiad grodzi nieruchomość to
DROGĘ WAM ODCINA. Moralność Kalego, co ?
PS. Kontrola dostępu moze byc i bez płotów np. osiedla Idzikowskiego
gdzie nie ma ograniczeń dla ruchu pieszego natomiast kazdy wjazd ma
szlaban i budke ze straznikiem. Ochrona cały cas tez patroluje
osiedle wewnatrz.

Hej, też mieszkam w bloku i znam problem o którym piszesz. Na moim osiedlu do
tej pory w kwestii srających piesków nie było większych problemów. Większość
psiarzy wyprowadza swoje pieski poza teren osiedla, czyli do okolicznych lasków
bliższych lub dalszych. Ten bliższy, to w praktyce sąsiednia działka, tyle
tylko, że zaraz będą na niej budować, więc nie wiem co wtedy będzie. Wracając
do tematu: do tej pory większe pieski wyprowadzane były poza teren, a jeden pan
mający jamnika sprzątał po swoim piesku. Niestety pieski poza terenem osiedla
często robiły kupkę zaraz za ogrodzeniem, czyli de facto na chodniku. Niedawno
oddano do użytku kolejny blok, mieszkańcy czują się chyba bardziej anonimowi,
więc zmieniło się na gorsze. Część już nawet nie wyprowadza piesków, tylko po
prostu wypuszcza je na dwór. Biegają więc sobie samopas i robią gdzie popadnie.
Na moim osiedlu jest bardzo dużo małych dzieci, więc mamy zwracają uwagę
właścicielom, jak dotąd bezskutecznie. Kiedy osiedle liczyło dwa bloki, to
znaliśmy się wszyscy i choćby dlatego, każdy zachowywał się przyzwoice. O dziwo
do tej pory więcej kłopotu sprawiały koty, zdarzyło się, że kot zrobił sąsiadce
do wózka, nie mówiąc o zasikanej pisakownicy, która jest teraz przykrywana.
Szczerze mówiąc nie mam pomysłu jak rozwiązać ten przykry problem. Powiem
jeszcze tylko, że takie wewnętrze ustalenia czy przepisy wspólnot,
administracji czy spółdzielni nic nie dają, bo nie ma żadnych możliwośći ich
wyegzekwowania. Wiesz jak jest, przepisy to jedno, życie to drugie. W ogóle
życie w bloku to lekcja pokory. Ja mam szczęście, bo mam naprawdę fajnych i
sensownych ludzi w klatce, ale moi sąsiedzi borykają się z wystawianymi butami -
często z lekka śmierdzącymi na klatce, czy trzymaniu na tejże najrozmaitszych
skarbów, nie wspomnę już i o takich cudach, jak o wystawianiu śmieci za drzwi
od mieszkania...

joseph.007 napisał:

> Aby temu zaradzić, należy:
>
> 1. Egzekwować istniejące przepisy porządkowe, które m.in. w miastach
zakazują
> puszczania dużych psów wolno i bez kagańca. Konia z rzędem (psa z rzędem?)
> temu, kto w annałach rozmaitych straży miejskich znajdzie chociaż jeden za
to
> mandat, a jak wygląda rzeczywistość widać przecież w każdym parku, czy na
> ulicy. Nie do przyjęcia jest argument, że "zwierzak musi się wybiegać" -
jeżeli
>
> istotnie musi, to się go bierze za miasto, żeby sobie zwierzak pobiegał po
> ogrodzonej działce, a jeżeli nie ma się takiech możliwości to się nie nabywa
> zwierzaka.
> 2. Egzekwować istniejące przepisy kodeksu karnego, choćby o znęcaniu się nad
> zwierzętami. Jeżeli np. policjant na wsi widzi, że pies nie dostaje nic do
> żarcia tylko jest wypuszczany na pole przez gospodarza, żeby sam się
wyżywił,
> to są wszelkie podstawy żeby właścicielowi takiego psa odebrać. To samo np.
ze
> złym zabezpieczeniem agresywnych psów (dziurawe płty itd.) - również na to

> odpowiednie paragrafy.
> 3. Stworzyć kilka nowych przepisów. Przed wojną istniała instytucja łapaczy
> bezpańskich psów, zaś po wsiach policjanci (i np. leśniczy) mieli prawo
> strzelać do psów bezpańskich. Ja wiem, że obrońcom zwierząt serce tu się
kraje,
>
> ale mając do wyboru dobro bezpańskiego psa i dobro zagrożonych przezeń ludzi
i
> dzikich zwierząt trzeba chyba jednak wybrać to drugie.
<<.Jest jeszcze jedno,moim zdaniem niezłe wyjście,-odstrzelić pseudo-
obrońców,którzy faktycznie są przeszkadzaczami w rozwiązaniu istniejącego
problemu.

Moda na grodzenie jezior trwa.
Prawo wodne jasno określa - chcesz pieszo obejść jezioro - nikt ci w tym
przeszkodzić nie może. A jednak. Właściciele działek mają te przepisy gdzieś,
grodząc swoje działki do samej wody a nawet dalej. Samorządy nie robią nic
lub wyszukują inne prawa tłumacząc swoją bezradność.

Znaj swoje prawa
Prawo wodne (Dz.U. nr 115, poz. 1229) w art. 27 ust. 1) zabrania grodzenia
nieruchomości przyległych do powierzchniowych wód publicznych w odległości
mniejszej niż 1,5 m od linii brzegu, a także zakazywania lub uniemożliwiania
przechodzenia przez ten obszar. Od zakazu tego przewidziano (w art. 27 ust. 2
tej ustawy) tylko dwa wyjątki dotyczące:
a) ustanowionych na podstawie Prawa wodnego stref ochronnych ujęć wody i b)
obrębów hodowlanych, ustanowionych na podstawie ustawy o rybactwie
śródlądowym z 18 kwietnia 1985 r. Kolejny istotny w tej materii przepis to
art. 28 ust. 2 Prawa wodnego, który stanowi, że właściciel nieruchomości
przyległej do wód objętych korzystaniem powszechnym jest obowiązany zapewnić
dostęp do wody w sposób umożliwiający to korzystanie.
Z powyższych regulacji jasno wynika, że właściciel (dzierżawca) terenu
przylegającego do powierzchniowych wód publicznych może go oczywiście
ogrodzić, ale musi bezwzględnie pozostawić wolny pas terenu do tafli wody o
szerokości co najmniej 1,5 m i - co więcej - jest zobowiązany zapewnić
każdemu obywatelowi dostęp do wody w sposób umożliwiający korzystanie z niej.
Co grozi za nieprzestrzeganie tych przepisów? Otóż polski
ustawodawca "poważnie" podszedł do sprawy i przewidział za zachowania
sprzeczne z przytoczonymi wyżej przepisami, tj. grodzenie terenów w wodę lub
uniemożliwianie dostępu do wód, odpowiedzialność karną w postaci grzywny do
5000 zł.

Witam,
Owszem, niestety, przepisy dosyć jednoznacznie regulują powyższą wątpliwość...:

"Na kim ciąży obowiązek odśnieżania chodnika który biegnie w odległości 0,5 metra do 1 metra od ogrodzenia (granicy działki) mojej posesji. Pomiędzy ogrodzeniem a chodnikiem jest pas zieleni. Na kim ciąży obowiązek dbania o ten pas zieleni?"

Kwestię reguluje ustawa z 13 września 1996 roku o utrzymaniu czystości i porządku w gminach 0 Dziennik Ustaw z 1996 roku, pozycja 131, numer 622. Obowiązki właścicieli nieruchomości wprowadza rozdział 3 ustawy, w szczególności art. 5:

> Art. 5. 1. Właściciele nieruchomości zapewniają utrzymanie czystości i
> porządku przez: [...]
> 4) oczyszczanie ze śniegu i lodu oraz usuwanie błota i innych zanieczyszczeń z > chodników położonych wzdłuż nieruchomości [...]"

Ot, i tyle... można by rzec - 'noblese oblige'...;-)

Tyle tylko, że dodatkową atrakcją jest zapis:

"Za niewykonywanie obowiązków z art. 5 ust. 1 ustawy grozi kara grzywny. Dodatkowo kodeks wykroczeń przewiduje:
Art. 117. Kto, mając obowiązek utrzymania czystości i porządku w obrębie nieruchomości, nie wykonuje swoich obowiązków lub nie stosuje się do wskazań i nakazów wydanych przez właściwe organy w celu zabezpieczenia należytego stanu sanitarnego i zwalczania chorób zakaźnych, podlega karze grzywny do 1.500 złotych albo karze nagany."

Ale... prawnikiem nie jestem. Lecz do powyższego sumiennie się stosuję, by na sankcje zbędne się nie narażać... no i ewentualnym domownikom i przypadkowym przechodniom życie ułatwić;-)
Ech, życie... zimowe szczególnie!;-)

I... cóż, przykro powiedzieć... z tego co pamiętam, istnieje wręcz taka kategoria tzw. 'odpowiedzialności cywilnej', która na wszelkie tzw. 'nieszczęśliwe wypadki na terenie posesji' się rozciąga; co oznacza (chyba?; bo głowy uciąć sobie nie dam), że jak kto na terenie Twojej posesji (również w odśnieżonym przedpokoju;-))) ) złamie sobie nogę - czy cokolwiek innego - to również Ty odpowiedzialność ponosisz... takoż, jak najbardziej, finansową.

Pozdrawiam
cat_s

P.S.
Cytaty powyższe znalezione na:
www.poradaprawna.pl/index_pytania.php?co=pozycja&id=1828

k_rusin napisał:
> Jeśli Inwestor sprzeda komuś z zewnątrz ziemię za osiedlem to oczywiste jest,
> że to nie on postawi tam domy... (dwója z logiki!)
>
> Po drugie: długo tak jeszcze będziemy marudzić czy może jednak fajnie byłoby
> mieć swój kawałek działki, robić na nim grilla i bawić się z dziećmi? Po co
te
> chore domysły? Cena jest jak najbardziej ok, teren za śmieszną wręcz dopłatą
> zostanie ogrodzony... więc o co chodzi?
>
> pozdrawiam,
> Krzysiek
>
> Ps. Nie nawiązując absolutnie do posta, na który odpowiadam, ale na kilka
> innych, które się w tym temacie pojawiły nadal widzę, że ciężko podpisać się
> autorom pod swoją głupotą... i choć to cieszy, że się do niej nie przyznają.
Po pierwsze piszesz juz na samym poczatku nieprawde mowiac ze tak nie bylo na
zebraniu. Wlasnie tak bylo. A ty chcesz udajac ze bylo inaczej odeslac ludzi na
swoje forum czyli taka prsota prymitywna reklama na zasadzie klamstwa tutaj
zachecajacego zeby isc dlaej ja czasami pisze tu jakies gupoty ale twoj poziom
ocenialem wyzej teraz widze ze nieslusznie po drugie cena za ta dzialke jest
zbyt wysoka i jak dla ciebie jest super to wyraz to ale nie obrazaj innych
ktorzy umieja liczyc i wiedza ze za taki lasek cena jest zbyt duza a inwestor
niko mu innemu niz nam tego nie sprzeda bo na takiej dzialce dokladnie nikt nic
nie moze wybudowac w zgodzie z przepisami budowlanymi nawet garazu a nawet
gdyby ktos cos probowal tu bezprawnie wybudowac to dla kogo ? Mieszkania niema
szansy agaraze dla kogo widzisz tu kogos innego niz my ktorzy chca to kupic.
Obrazasz ludzi piszac ze niechca sie podpisywac tu pod swoja glupota . A to
twoje wypowiedzi sa na poziomie ponizej pm .

To, może elizas2 poprowadzisz wspólnotę jako prezes?

Wydaje mi się, że nowopowstały zarząd wspólnoty stworzony z sąsiadów będzie
namiastką zlikwidowanych władz spółdzielni. Jako osoby niekompetentne i
nieprzygotowane zawodowo do prowadzenia zarządu wspólnotą nie będą potrafiły
poruszać się w gąszczu przepisów a na koniec zaczną kombinować, co by tu
ukraść, aby nie odejść z pustymi rękami na koniec kadencji.
Przykładem tego są niekompetentne rządy byłych prezesów, których długi pochód
rozpoczął Lewandowski przed swym niechlubnym odejściem w 1997 roku a szczyt
przypada na Jastrzębskiego, który za pieniądze wróblewa na osiedlu poraje
wymienił stolarkę budowlaną, ocieplił ściany i ogrodził je płotem! Za pieniądze
lelewitowa urządzona zaś została siedziba spółdzielni. To właśnie mieszańcy z
poraj powinni siedzieć cicho gdyż za to wszystko nie zapłacili ani grosza!

Dodatkowo Jastrzębski dogadał się z wykonawcami osiedla wróblewo i podpisał
poza księgowością trzy faktury po ponad 500 000 zł za niewykonane prace! Nie
lepsi byli też tacy prezesi jak pucuła czy też androsiuk w okresie, kiedy grunt
na tarchominie był po 20$ za metr to oni zakupili działkę pod budowę osiedla
wróblewo w cenie 75$ za metr i za to w nagrodę rada nadzorcza dała im jeszcze
po 75 000 premii! Machloje jastrzębskiego zaś przez ostatnie trzy lata ukrywał
jego serdeczny przyjaciel, lewandowski, który po latach dzięki staraniom
grabcowej powrócił na stołek prezesa.

Nowa prezes wyrzykowska również kryje jastrzębskiego i lewandowskiego, może w
końcu pani syndyk jaskuła zdecyduje się powiadomić o tych i innych przekrętach
prokuraturę?

Uciążliwy pies sąsiada
Sąsiad posiada psa o wyjątkowo uciązliwym charakterze. Jak gdzieś
wyjeżdża, pies szczeka godzinami przywiązany do drzewa tuż pod
naszymi oknami. Oprócz tego ujada z byle powodu nawet wtedy, gdy
właściciel jest na swojej działce. Nadmieniam, iż jako posiadacz
psa w przeszłości doskonale rozumiem, iż pies może obszczekiwać
ludzi przechodzących drogą [chociaż mój tego nie robił], czy też
poszczekiwać wesoło, gdy bawi się piłką czy patykiem. Pies sąsiada
jest olbrzymi i robi naprawdę duży hałas z byle powodu np. gdy
sąsiad wstaje z krzesła, idzie do szopy po kosiarkę czy nosi zakupy
z samochodu. Nie jest wtedy w żaden sposób uspakajany przez
właściciela. Sprawa zaogniła się, gdy w końcu umęczeni tą sytuacją
zwróciliśmy sąsiadowi uwagę. Pies jest teraz dodatkowo prowokowany
przez właściciela do ujadania oraz szczuty na nas, gdy pojawimy się
w pobliżu wspólnego płotu i głośno chwalony za takie zachowanie. Ze
względu na rozmiary psa, myślę że mógłby on jednym skokiem pokonać
ogrodzenie dzielące nasze posesje i nas zaatakaować. W przeszłości
rzucił sią na dziecko w pobliskiej wsi i interweniowała policja. My
też zgłosiliśmy sprawę w końcu na policję, ale wygląda na to, że o
ile pies nie ujada w nocy [jest wtedy w domu], to nic nie można
zrobić oprócz założenia sprawy sądowej o zakłócanie spokoju. Proszę
o rady, czy istnieją jakieś przepisy prawne, którymi możemy
wyegzekwować od sąsiada, aby kontrolował zachowanie psa, by nie był
taką udręką dla nas. Pies jest rasowy i z rodoweodem, czy związek
kynologiczny może również nałożyć sankcje na właściciela za brak
odpowiedniej opieki ? Czy możemy żadąć by był cały czas w kagańcu,
gdy jest na zewnątrz ? Może ktoś miał podobne przykre
doświadczenia ?

Gminny Punkt Zbiórki Odpadów Niebezpiecznych
Informacja dotycząca organizacji Gminnego Punktu Zbiórki Odpadów
Niebezpiecznych

bip.radzymin.pl/index.php?id=355

Podstawowym celem organizacji tego typu punktu jest zapewnienie
możliwości odbioru od osób fizycznych - mieszkańców miasta i gminy
Radzymin odpadów niebezpiecznych i problemowych wyselekcjonowanych
ze strumienia odpadów komunalnych.
Obowiązek organizacji Gminnego Punktu Zbiórki Odpadów
niebezpiecznych wynika nie tylko z aktualnie obowiązujących
przepisów prawa ale także z zatwierdzonych Planów Gospodarki
Odpadami.
Teren przeznaczony pod ten punkt (1368m2 ) jest częścią działki nr
ew. nr 39/2 obręb 03-01
i bezpośrednio przylega on do ul. Komunalnej. Będzie on ogrodzony i
dozorowany.
Na terenie tym planuje się wykonanie wiaty o powierzchni około 30
m2 oraz ustawienie pojemników i kontenerów do selektywnego
gromadzenia określonych odpadów.

W punkcie zostaną ustawione kontenery i pojemnik na następujące
rodzaje odpadów:
- kontener KP 7 – na odpady elektryczne (zużyty sprzęt RTV i AGD)
- kontener KP 9 – na zdemontowane odpady wielkogabarytowe (meble)
- pojemnik – 240 l – na zużyte lampy (świetlówki)
- pojemnik – 1100 l. – na puste puszki po farbach i lakierach
- pojemnik 110 l – na zużyte baterie i akumulatory.

Na terenie punktu zostaną ustawione także szczelne pojemniki do
gromadzenia surowców wtórnych.
Na środku będzie się znajdowało pole manewrowe dla samochodów
odbierających odpady jaki i dla osób dowożących.

Odbiorem w/w wymienionych odpadów będzie się zajmowała firma
wyłoniona w przetargu posiadająca stosowną koncesję na wywóz odpadów
niebezpiecznych.
Wywóz odpadów będzie następował po napełnieniu pojemnika jednak nie
dłużej niż raz na
rok.

lekcja tolerancji dla Świadków Jehowy
Zambrów. Mieszkańcy bloków przy ul. Wojska Polskiego 49a, 49b i 49c nie chcą,
by w ich sąsiedztwie powstał budynek należący do związku wyznaniowego Świadków
Jehowy. Rzecznikami w sprawie jest trójka radnych miasta z Ligi Polskich Rodzin.

Działka przy ul. Magazynowej, pomiędzy Przedszkolem Miejskim nr 3, budynkiem
Caritas a blokiem nr 49a, była własnością Zambrowskiego Ciepłownictwa i
Wodociągów w Zambrowie. Dwukrotnie ogłaszano przetarg na sprzedaż 10 arów, bez
efektów. Kiedy pojawił się kupiec, w trybie negocjacji działkę sprzedano za 10
125 zł. Akt sprzedaży podpisano 1 marca 2002 r.

5 sierpnia br. Starostwo Powiatowe w Zambrowie wydało pozwolenie na budowę
budynku usługowo-mieszkalnego na tej działce. Kłopoty zaczęły się w momencie,
kiedy inwestorzy ogrodzili teren. 11 sierpnia do UM w Zambrowie wpłynęło pismo
z podpisami radnych: Wandy Więcko, Stefana Kordy i Waldemara Gniazdowskiego i
załączoną listą 266 podpisów mieszkańców.

- Konsekwencją panów decyzji będą ciągłe konflikty między "sekciarzami" a
mieszkańcami. Jakie korzyści będzie miało miasto z konfliktów, kłótni, bójek i
może spraw i wyroków sądowych ? - czytamy w piśmie.

Mieszkańcy boją się, że sąsiedztwo będzie miało negatywny wpływ na dzieci
mieszkające w pobliżu i uczęszczające do przedszkola, że Świadkowie Jehowy
wykupią pobliskie tereny. Adresaci pisma, chociaż nie są stroną w sprawie,
podjęli szybkie działania.

- 21 sierpnia zaprosiłem na spotkanie zainteresowane osoby - mówi Kazimierz
Dąbrowski, burmistrz Zambrowa - Rozmawialiśmy trzy godziny o problemie.

Temat powrócił na wtorkowej (26.8) sesji rady miasta.

- Proszę nie podejrzewać nas, że jesteśmy nietolerancyjni - mówi radna Wanda
Więcko - Ale mieszkamy w tych blokach, mieszkają tam też nasi wyborcy i
musieliśmy na to zareagować.

Zapewnienia o tolerancji nie przekonały większości członków rady. Niektórzy
bardzo zdecydowanie odcinali się od poglądów członków LPR. Burmistrz Kazimierz
Dąbrowski napisał jednak odwołanie od decyzji starosty dotyczącej pozwolenia na
budowę, uznając ją za niezgodną z przepisami prawa budowlanego.

www.rzeczpospolita.pl/dodatki/podl_030829/podl_a_15.html

przepisy na dzialka nie zezwalaja na polaczenie domkow na sasiadujacych
dzialkach. Odleglosc domkow od ogrodzenie min. metr, wiec jak wiadomo znowu
jest walek. pozdrawiam

Gość portalu: m0nja napisał(a):

> Jesli droga jest prywatna, to właściciel ma prawo dysponować nią jak chce.
Nie
> dziwię się, że właściciele żadają odkupienia ich kawałka gruntu, jeśli
> dzielnica chce tam zrobić drogę publiczną. Ciekawa jestem, czy ci co tak
> krytykują właścicieli drogi sami udostępniliby kawałek swojego mieszkania,
żeby
>
> kupa ludzi mogła się przez nie przewijać?
> Ja mam podobną sytuację, mam działkę na Kabatach, z której kawałek ma być
> przeznaczony na drogę między domkami. Zapłaciłam za nią kupę kasy (z
obietnicą
> wówczas jeszcze gminy Ursynów, że zostanie odkupiona)i nie widzę powodu, dla
> którego miałabym oddawać część działki dla innych. Zostawię tylko niezbędne
> przejście. Dzielnica nie ma pieniędzy na odkupienie, a jednocześnie nie
pozwala
>
> tam nic budować. Jak odkupi, będzie mogła zbudować sobie drogę. Dodam, że ta
> akurat droga jest ślepa, zostawiam dojazd wyłącznie dla sąsiadów.

Tylko że ta droga, która stanowi sporny skrót między Ursynowem i Wilanowem,
zgodnie z planem też powinna być drogą dojazdową tylko do sąsiednich posesji.
Powinna być więc drogą wewnętrzną a nie publiczną. Właściciele działek,
wiedząc, że ma być to droga dojazdowa i ślepa postawili ogrodzenia w jej
liniach rozgraniczających, a więc zgodzili się na nią, ale tylko jako na drogą
dojazdową do swoich posesji - zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego.
Dzielnica, kładąc asfalt na odcinku znacznie dłuższym niż zatwierdzony w planie
ciąg pieszo - jezdny, bo aż do ul. Gąsek (zresztą poprzez chroniony wąwóz, co
jest już chyba wykroczeniem) dała hasło do wykorzystywania jej jako drogi
publicznej. Gdyby właściciele działek mogli przewidzieć, co będzie się działo,
gdy przesuną swoje płoty dając możliwość realizacji dojazdu zgodnego z
przepisami, napewno zostawiliby je w granicach własności. Mieliby święty
spokój, bo nikt nie wjeżdżałby w dwumetrową , gruntową i w dodatku dziurawą
drogę.
A swoją drogą to nasunęły mi się dwa pytania:
1. Kto położył asfalt: Ursynów czy Wilanów? Bo granica między dzielnicami idzie
po krawędzi skarpy, tzn. wąwozy są w Wilanowie. Coś mi się wydaje, że ktoś
komuś zrobił prezent. Fajnie, że również za podatki tych, którym przed nosem
jeździ teraz kawalkada samochodów.
2. Jak to jest, że Ursynów za własne pieniądze robi plan zagospodarowania (a to
kosztuje bardzo dużo), uchwala go ustanawiając prawo miejscowe, a potem tego
prawa nie przestrzega?

kaja99 napisała:

> I - właściciele szeregowców, które zakupili w stanie surowym. Nie wdając
się
> w szczegoły, istnieje czasami potrzeba, aby ktoś reprezentował ich na
zewnątrz,
>
> czy zajął się mini-zarządzaniem (fragment ziemi jest wspólny:kawałek drogi
> dojazdowej+placyk rekreacyjny). Współwłaściciele zdecydowani są nawet na
> otwarcie swojego rachunku bankowego, tylko na kogo?
>
> II - własciciele zamieszkałego bloku, ktorego budowa formalnie nie została
> jeszcze zakończona, a więc brak wspólnoty mieszkaniowej.

W obu przypadkach najkorzystniejsze wydaje mi się powołanie i zarejestrowanie
stowarzyszenia (osoby prawnej!), które w statucie, w rozdziale: "Cele
stowarzyszenia", zapisze sobie, na pierwszej pozycji:
1. Zarządzanie nieruchomością (nieruchomościami) ...
- i tu jednoznaczny opis osiedla lub budynku, w którego budowie uczestniczymy.
W budynku tym z mocy prawa powstanie wspólnota mieszkaniowa - i wtedy
doświadczenie stowarzyszenia przyda się, jak znalazł, w codziennym zarządzaniu.
Podobnie może być w osiedlu, ale zależy to od własciwie skonstruowanych umów
notarialnych. Jeżeli developer lub my byliśmy dostatecznie mądrzy, by
przedmiotem naszych umów była współwłasność gruntu CAŁEGO osiedla (a nie
odrębna własność poszczególnych działek pod budynkami) - to także w tym
przypadku powstanie wspólnota mieszkaniowa. (W niektórych stanach USA taka
wspólnota może liczyć nawet 35 tysięcy domów).
Ustawa o własności lokali, regulująca funkcjonowanie wspólnot mieszkaniowych,
nie jest wprawdzie doskonała, ale ISTNIEJE; nie ma natomiast jasnych,
jednoznacznych przepisów regulujących zarządzanie osiedlem, w którym są odrębne
nieruchomości budynkowe, a zarazem współwłasność dróg, ogrodzenia, bramy (ta
jest szczególnie konfliktowa) i innych urządzeń.

Broni domu elektrycznym pastuchem

Bezpieczeństwo. Właściciel posesji w centrum Kluczborka podłączył ogrodzenie do
prądu.

Tyle razy na mojej działce buszowali złodzieje i różni wandale, że postanowiłem
się zabezpieczyć - tłumaczy właściciel domu przy al. Czerwonego Krzyża. Prosi o
niepodawanie nazwiska.
Wcześniej zainstalował na działce czujniki i alarmy. Jednak zwierzęta
przemykające przez siatkę często uruchamiały urządzenia w środku nocy, zrywając
lokatorów na nogi. Żeby temu zapobiec, właściciel zainstalował „elektryzator do
ogrodzeń elektrycznych” czyli tzw. elektrycznego pastucha.
Siła impulsu tego urządzenia wynosi 2,4 dżula. Według producenta to wartość
bezpieczna, a porażenie działa na organizm odstra-szająco. Zastrzega jednak, że
kontakt z urzędzeniem u dzieci może wywołać szok. Tymczasem codziennie
przechodzą tamtędy tłumy dzieci w drodze do i ze szkoły.
Właściciel posesji zapewnia, że „pastuch” w tym czasie jest wyłączony. Włącza go
dopiero wieczorem. - Poza tym jest kilka tabliczek z informacją, że ogrodzenie
jest pod napięciem - zaznacza.

Straż miejska poinformowała o elektrycznym ogrodzeniu nadzór budowlany w
Klucz-borku. - Pierwszy raz się z czymś takim spotykamy. Każdy rodzaj napięcia
może być niebezpieczny. Musimy sprawdzić, co na ten temat mówią przepisy - mówi
Jan Piekiełek, sekretarz powiatu klucz-borskiego.
Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego nie znalazł przepisu, który
właścicielowi posesji zabraniałby chronić dom elektrycznym pastuchem.

Monika Kluf
mkluf@nto.pl - 077 44 71 217
Ostatnie zmiany: 17. Stycznia 2006 01:00

Prosi o niepodawanie nazwiska. Hmmm... Przedstawiam jeszcze raz zdjęcie posesji.
I juz na marginesie; dlaczego tak poźno media sie do tego zabrały? Gdzie była
Straz Miejska, nadzór budowlany? No i co dalej z pastuchem.Będzie straszył i nas
kompromitował?
users.skynet.be/zaxon/Porz%b9dek/P1027495.JPG
users.skynet.be/zaxon/Porz%b9dek/P1037497.jpg

Może gazeta by sprawdziła prawo dotyczące budowy ogrodzeń. Nie znam przepisu
zabraniającego grodzenia siatką bez drutów kolczastych i prądu . Sądzę
nawet ,że nadal nie trzeba nawet zezwolenia budowlanego na grodzenie działki
(poza linią wzdłuż drogi )

Witam ponownie :)

Zmobilizowany weekendowym widokiem przewalających się na ulicę śmieci naszych
sąsiadów proponuję:

- niech każdy z nas wichrzycieli do czwartku 2008-12-04 naszkicuje własną wersję
pisma (nawet w myślach)

- sprawa śmietników jest priorytetem nie mieszajmy więc jej ze sprawą blokowania
dojazdu, niezgodnej z przepisami lokalizacji placu zabaw (wymagane jest
ogrodzenie), kontenerów do segregacji odpadów (usytuowane są nad ciekiem wodnym
i stosowne organa od razu wlepia administracji mandat, którego koszty - nie
ukrywajmy - zostaną nam wliczone w czynsz), oraz idiotycznej automatyki bramy
która ulega ciągłej desynchronizacji.

************
- proponuję spotkać się w czwartek 2008-12-04; p_grzes wskazał doskonałe
miejsce, czyli garaż; jak się dobrze ustawimy, będziemy mieć retransmisję na
osiedle ;)
************

- przewiduję spotkanie robocze - zabiorę więc notebook'a do wygładzenia
uzgodnionego tekstu; własne dzieła przynieście proszę na penach

- niestety nie posiadam drukarki - czy ktoś mógłby się zająć wydrukiem? chodzi o
szybki wydruk i podpisanie pisma (2 egz)jeszcze w tym samym tygodniu - im więcej
podpisów tym lepiej.

Co byłoby niezwykle pomocne? Wyrys z rejestru gruntów jednoznacznie wskazujący
właściciela działki. Czy ktoś ma dostęp do źródeł i chęć zajęcia się tym?

Na koniec potrzebny będzie nam ochotnik, który sprawnie dostarczy koniecznie
przed Świętami pismo do Reduty, za pisemnym potwierdzeniem odbioru na drugim
egzemplarzu. Wysłanie pocztą nie załatwi sprawy jednoznacznie.

Osobiście dysponuję czasem wyłącznie późnym wieczorem, więc jeśli odpowiada wam
czwartek 4 grudnia, proponuję 20:00. Znak rozpoznawczy - PenDrive w dłoni ;)
Jeśli macie inne propozycje, dojdziemy do consensusu.

Pozdrawiam, zapraszam wszystkich nieobojętnych na stan naszego otoczenia i
PROSZĘ O ZGŁASZANIE UCZESTICTWA (no, nie chciałbym sterczeć w tym garażu sam).

PS.
Catering mile widziany ;)