Ja kiedyś chciałem się dowiedzieć, gdzie są sprzedawane samochody z niespłaconym leasingiem. Rezultat = ZERO!
Koledze zabrakło na kilka ostatnich rat i zabrali elegencki i dobrze utrzymany samochód. Za niesiąc dowiedział się tylko, że ten samochód miał ponoć zgłoszony wypadek!
Mechanizm prosty jak drut!
Zabierają cacko, w papierach robią wypadek i 1/4 ceny albo i taniej kupują sami. Potem swój samochód sprzedają. Piękna kasa. Pensja za pracę to pryszcz przy tych dodatkowych możliwościach!
I przecież większość osób i Policja wiedzą o tych machlojach! Czy ktoś się zainteresował? Nigdy.
A zarabia każdy szczebelek drabiny. Policja za zaśw. o wypadku. Ubezpieczyciel i warszaty za usunięcie szkody. Nabywca zaś za różnicę kupno/sprzedaż!
A firma leasingowa i tak już ma swoją kasę!
Po co im psuć taki dobry układ?
Tu nie chodzi o zarzut, że podobne praktyki występują gdzieś u nas, ale o cały kraj!

A sprzedaż po zajęciach komorniczych? Głównie chłam! Lepszych kąsków nie uświadczysz. Jak to rozwiązano gdzie indziej?
Widziałem w Białymstoku przy wejściu do Urzędu Skarbowego gablotę z ogłoszeniami o licytacjach zajęć komorniczych z tytułu nie płaconych podatków. A gdzie się ukazują o zajęciach z innych tytułów? Nie wiem!

· 

Europen People&work oszuści!!!!!!!!!!!!!!
Pomocy!!!
Dziś ogłoszono w Holandii Bankructwo w firmie
"Europen People&work"!!!Polskie biuro z
Białegostoku,Opola,Złotowa itd.W zasadzie nikt nas
nie powiadomił sami się dowiedzieliśmy:(
Zostaliśmy bez pracy niewiemy czy jutro mamy
jechać do pracy czy nie biuro nie dzwoni nie
powiadamia nas o tym:( jedziemy wszyscy do
pracodawców zobaczyć co się da zrobić?!Umowy o
pracę mamy do jutra 2.07.2009r. tak Nas zrobili w
banbuko w niedzielę mamy opuścić domy PE za które
zalegają ale gdzie mamy iść?W tej chwili
kilkanaście a może i miliony ludzi zostało bez
pracy i bez dachu nad głową a raczej na ulicy:( CO
MAMY ROBIĆ?:(:( Nie mamy za co wrócić do domów do
POLSKI!! Wypłaty nie ma od piątku i nie będzie
banki pozajmowały ich konta przelewy poszły
komornik zajoł wszystkie nasze pieniądze:(:(:(
POMOCY!!

http://www.poranny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080903/BIALYSTOK/756606413

Każdy z nas zna sprawe dosyć przykrą sprawę niesposłuszeństwa byłych zakonnic z katolickiego Zgromadzenia Sióstr Rodziny Betańskiej, tzw. betanek.

W 2005 roku w domu betanek w Kazimierzu Dolnym część sióstr wystąpiła przeciwko postępowaniu matki przełożonej Jadwigi Ligockiej, która w decyzjach religijnych i administracyjnych miała się powoływać na prywatne natchnienia Duchem Świętym oraz dążyć do przekształcenia zakonu w zgromadzenie kontemplacyjne. W celu zbadania sprawy do klasztoru w maju 2005 roku przybył delegat Kongregacji do spraw Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego. W wyniku przeprowadzonego dochodzenia 6 sierpnia 2005 roku Ligocką odsunięto ze stanowiska przełożonej i zastąpiono ją s. Barbarą Robak. Ligocka nie podporządkowała się i wraz z popierającymi ją zakonnicami zamknęła się w klasztorze, nie reagując na polecenia przełożonych. Ci postawili ultimatum, grożące karami kościelnymi.

1 lutego 2006 roku arcybiskup Józef Życiński wydał dekret o zakazie sprawowania w domu zakonnym sakramentów i sakramentaliów. 28 października 2006 roku Stolica Apostolska wydała dekret o wydaleniu ze zgromadzenia dziesięciu zbuntowanych sióstr posiadających śluby wieczyste. Te nie poddały się karze i nie opuściły budynków klasztornych. Wraz z nimi pozostała grupa postulantek, nowicjuszek i sióstr, których śluby czasowe wygasły. Do kobiet przyłączył się były franciszkanin Roman Komaryczko, wcześniej skonfliktowany ze swoimi zwierzchnikami i suspendowany.

3 lutego 2007 r. w liście pasterskim do mieszkańców Kazimierza Dolnego abp Życiński ogłosił decyzję Stolicy Apostolskiej ostatecznie potwierdzającą wyłączenie przebywających w klasztorze betanek z wspólnoty zakonnej Kościoła katolickiego.

Zarząd Generalny Zgromadzenia Sióstr Rodziny Betańskiej rozpoczął starania o odzyskanie klasztoru. Do Prokuratury Rejonowej w Puławach złożono zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa naruszenia miru domowego. 25 kwietnia, 30 kwietnia, 8 maja i 29 czerwca 2007 roku Sąd Rejonowy w Puławach wydał wyroki orzekające eksmisję wobec 65 osób przebywających w klasztorze. Komornicy wyznaczyli byłym betankom termin do 4 września 2007 roku na dobrowolne opuszczenie nieruchomości, odroczony następnie do 10 października 2007 z powodu niewpłacenia przez Zgromadzenie opłaty egzekucyjnej.

10 października 2007 r. o godz. 9.00, do klasztoru przybył komornik w asyście policji w celu dokonania eksmisji. Zabarykadowaną bramę otworzył ślusarz. Następnie funkcjonariusze wkroczyli na teren posesji. Po trwających ok. 5 godzin negocjach byłe zakonnice opuściły w asyście policjantek klasztor i zostały odprowadzane do autokarów. Kobiety przewieziono do domów rekolekcyjnych w Lublinie, Nałęczowie i Dąbrowicy, które wkrótce własnowolnie opuściły. Stawiającego opór Komaryczkę wyprowadzono w kajdankach i odwieziono do Prokuratury Rejonowej w Puławach, skąd po przesłuchaniu zwolniono. Pięć kobiet bez pozwolenia na pobyt w Polsce z Rosji i Białorusi 12 października 2007 roku opuściło terytorium kraju. Ligocką na własną prośbę przewieziono na badania lekarskie, po których trafiła do domu rekolekcyjnego w Lublinie, a następnie wyjechała w nieznanym kierunku.

Po południu 10 października 2007 roku przedstawicielki zakonu betanek odebrały odzyskaną nieruchomość i znajdujące się w niej mienie, a metropolita lubelski zniósł nałożony w 2006 roku interdykt kościelny[1].

28 maja 2008 roku media poinformowały, że grupa kilkunastu byłych betanek z klasztoru w Kazimierzu Dolnym za zgodą ordynariusza łomżyńskiego, biskupa Stanisława Stefanka zamieszkała na terenie diecezji łomżyńskiej w domu pielgrzyma parafii Michała Archanioła w Płonce Kościelnej[

Natomiast kilka dni temu media podały, że były franciszkanin ks. Roman Komaryczko został mianowany przez ordynariusza łomżyńskiego wikariuszem parafii rzym.-kat. pw. św. Rocha w Długosiodle.

http://www.kuria.lomza.pl/index.php?wiad=2214

Nie wnikam w jakieś wątki obyczajowej tej smutnej historii, ani tez nie szukam jakieś tu sensacji.

Mam po prostu pytania na gruncie prawa kanonicznego KK:

1. Jakim to możliwe, że katolicki zakonnik franciszkański, kapłan, po suspendowaniu przez swojego prowincjała; sprawujący Eucharystię w byłym Domu Zakonnym w Kazimierzu, wbrew zakazowi metropolity lubelskiego, co ściągnęło na niego karę interdyktu, zostaje włączony przez bpa St. Stefanka do kleru diecezjalnego i mianowany wikariuszem?

Jak to możliwe, że ktoś kto ma na swoim koncie tak ciężkie kary kościelne nie zostaje wydalony ze stanu kapłańskiego? Jak to możliwe że ten ksiądz, któy bardzo możliwe ma problemy zdrowotne natury psychicznej, zamiast poddać się terapii zostaje przydzielony do wykonywania normalnych obowiązków? Jak to możliwe że ksiądz który podlega interdyktowi (zakaz odprawiania obrzędów religijnych), a ponadto uważał się za Chrystusa na ziemi, jest katolickim księdzem?

2. Jak to możliwe, że wyrzucone ze Zgromadzenia za nieposłuszeństwo zakonnice przez jakby nie było Stolicę Apostolską, dalej prowadzą działalność quasi monastyczną w parafii kat. w Płonce Kościelnej?

Ja tego nie rozumiem. Wydawało mi się że posłuszeństwo władzy kościelnej to jakiś fundament kościoła.

Ja jako zwykły świecki podlegam jurysdykcji arcybiskupa białostockiego i gdańskiego, i nie ma takiej opcji że mógłbym coś zrobić wbrew jego woli, podobnie jak kler diecezjalny i zakonny.

Oczywiście zdarzają się różne przypadki. Np. Archimandryta dr Gabriel z Klasztoru po odmowie przyjecia chirotonii biskupiej, został ukarany przez Święty Sobór i usunął się w cień życia klasztornego. Ukarany został nie za to że odmówił przyjęcia biskupstwa, tylko za publiczne wypowiedzi, które doprowadziły do zamieszania i podziału wśród wiernych.
I myśle, że po okresie pokuty napewno O. dr Gabriel zostanie przywrócony do łask, bo to jest b. mądry człowiek.

No właśnie, na łono cerkwi zawsze można wrócić, ale należy odbyć pokutę.

No a gdzie jest pokuta byłch betanek i byłego franciszkanina? Przecież przecież przestępstwa kościelne tych osób są publicznie znane? Czy to nie jest jakieś publiczne zgorszenie? To kto ma rację? Metropolita lubelski i Stolica Apostolska czy ordynariusz łomżyński? Może ktoś napisze o co tu chodzi. Powiem szczerze, że ja tego kompletnie nie rozumiem.

Ruch i Polonia Bytom grają w ekstraklasie!
Wojciech Todur, Maciej Blaut
2007-07-23, ostatnia aktualizacja 2007-07-23 17:15

Na tę wiadomość kibice "niebieskich" czekali z niecierpliwością od samego rana. I doczekali się: Komisja Odwoławcza PZPN-u zdecydowała w poniedziałek, że Ruch Chorzów może grać w ekstraklasie. Podobnie jak i Polonia Bytom, które swe mecze rozgrywać będzie na początku ligi w Chorzowie.

Kibice Ruchu gromadzili się na Cichej od rana. Część z nich na wiadomość, że decyzja komisji zostanie ogłoszona dopiero o godz. 16, opuściła stadion. O decyzji komisji kibice, którzy po południu znów tłumnie pojawili się na Cichej, dowiedzieli się od dziennikarza "Gazety".

Przypomnijmy, że w środę komisja odmówiła Ruchowi przyznania licencji. Działacze się nie poddawali. W weekend PZPN otrzymał zgodę od UEFA, by ponownie rozpatrzyć wniosek chorzowskiego klubu. - Cierpliwie czekamy, nie chcę o niczym przesądzać - mówił nam Dariusz Smagorowicz, szef rady nadzorczej Ruchu. I gdy Sadowski ogłaszał decyzję, Smagorowicz już słał do katowickiej redakcji "Gazety" sms-a z uśmiechnięta buźką.

Gerard Cieślik: Mój Ruch na pewno mocno zamiesza

Mariusz Klimek, właściciel klubu, specjalnie przerwał pobyt w Stanach Zjednoczonych i zjawił się w poniedziałek w siedzibie PZPN-u. - Nie zwątpiłem nawet przez chwilę. Mam olbrzymi szacunek dla ludzi, którzy przygotowywali nasz wniosek. Dla pani prezes Katarzyny Sobstyl, dla Darka Smagorowicza, szefa naszej rady nadzorczej i wielu wielu innych osób. Wiedziałem, że Ruch jest niezwykłym klubem, a ostatnie dni jeszcze mnie w tym utwierdziły. Głosy poparcia płynęły z całego świata. Ludzie sztuki, sportu, kultury, politycy. Każdy dołożył swoją cegiełkę. Dziękuję! Mam też olbrzymi szacunek dla członków komisji, która jeszcze raz zechciała się pochylić nad naszym wnioskiem. Wierzę, że po tych trudnych doświadczeniach będziemy jeszcze mocniejsi - podsumowuje ostatni dni Klimek, który jeszcze tej nocy wraca do USA. - Ale wcześniej na pewno jeszcze napijemy się szampana.

Klimek nie przesądza kto i kiedy personalnie odpowie za zamieszanie z uzyskaniem licencji. - Poczekajmy aż opadną emocje. I wtedy zastanowimy się, kto popełnił błąd - dodaje.

Gerard Cieślik, legendarny piłkarz Ruchu, o decyzji komisji dowiedział się od "Gazety": - Jezus Maria! Naprawdę?! Skończył się ten koszmar? Ostatnie dni były straszne. Mało co spałem. Zeszłotygodniowa decyzja komisji była zupełnie niezrozumiała. Ruch nie może cierpieć za błędy działaczy. Już się nie mogę doczekać pierwszych spotkań w lidze. Mój Ruch na pewno w niej mocno zamiesza!

Wojciech Grzyb, kapitan "niebieskich" cały dzień siedział jak na szpilkach, bo trening zaplanowano dopiero na godz. 19. Gdy dyrektor klubu Mirosław Mosór wysłał mu lakonicznego sms-a o treści: "Jest licencja", Grzyb oszalał ze szczęścia. - Czuję się tak samo jak w dniu, w którym wywalczyliśmy awans. Dostaliśmy drugie piłkarskie życie. Zaraz zadzwoniłem do mamy. Ona też bardzo czekała na tę informację. Telefony cały czas dzwonią. Dzielimy się radością z kolegami - mówił nam Grzyb.

Identycznego sms-a dostał też trener Duszan Radolsky, który wracał pociągiem z Warszawy, gdzie był na szkoleniu trenerów. - Dwa słowa, a za nimi tyle radości i emocji - powiedział. - Byłem optymistą, ale dopiero teraz mogę naprawdę odetchnąć - dodał. Słowaka martwi tylko, czy sezon rozpocznie się zgodnie z planem. W piątek Ruch ma grać na wyjeździe w Grodzisku Wielkopolskim. - Jesteśmy gotowi do gry - zapewnia Radolsky.

O mało bym nie zwariował

- Gramy!!! - Cezariusz Zając, dyrektor Polonii w ten sposób obwieścił przyznanie Polonii Bytom licencji. Był tak przejęty, że nie mógł z siebie wydusić więcej słów.

Jacek Trzeciak, kapitan bytomskiej Polonii: - Ha ha ha. Jestem szczęśliwy! Już nikt nie zabierze nam I ligi! Od rana mamy z kolegami gorącą linię telefoniczną. Mieliśmy cały dzień zburzony, bo wszystko się tak niemiłosiernie przeciągało. Żona śmiała się ze mnie, twierdząc, że jeśli wszystko potrwa jeszcze 10 minut, to zwariuję. Teraz mogę cieszyć się z awansu już chyba po raz czwarty! Gratuluję też Ruchowi Chorzów.

Mariusz Mężyk, najlepszy strzelec Polonii w zakończonym sezonie, o decyzji komisji dowiedział się z internetu. - Gdy tylko zobaczyłem na ekranie informację, że dostaliśmy licencję, zacząłem obdzwaniać kolegów. To wielka ulga i zarazem wielki dzień dla Polonii Bytom. Teraz szykujemy się już tylko na pierwszy mecz z Jagiellonią Białystok.

Polonia na szybko spłaca długi

Damian Bartyla, prezes Polonii przyznaje, że odetchnął z ulgą dopiero po ostatecznym werdykcie. - Nareszcie zeszło ze mnie powietrze. Dokumentację niby mieliśmy pełną, ale do końca nie byliśmy pewni otrzymania licencji - mówi Bartyla. Dodaje, że specjalnie podpisał w poniedziałek rano umowę z władzami Zabrza na wynajem stadionu Górnika. - Strzeżonego Pan Bóg strzeże. Na wypadek gdyby komisja kwestionowała nasze porozumienie ze Stadionem Śląskim - mówi.

Bartyla twierdzi, że walka o licencję była olbrzymim przedsięwzięciem. - Przyznaję, że w ostatnich dniach spłaciliśmy 700 tys. zł długu wobec ZUS-u i Urzedu Skarbowego. Kolejne 200 tys. zł zabezpieczyliśmy na potrzeby komornika - dodaje. W sumie to tyle, ile do tej pory wynosił roczny budżet klubu.

Decyzja komisji może być przełomem dla dalszych losów Polonii. - We wtorek będę prowadził rozmowy z firmą, która jest zainteresowana sponsorowaniem Polonii. Zresztą chętnych do pomocy jest więcej, ale wszyscy stawiali warunek: musimy otrzymać licencję - kończy Bartyla.

Jak dowiedziała się "Gazeta", na wtorkowym treningu Polonii pojawią się dwaj piłkarze, którzy mają znacząco wzmocnić drużynę prowadzoną przez Dariusza Fornalaka.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice